Wczoraj miałam nagranie do „Miasta kobiet” w TVN Style. Wróciłam naładowana niesamowitą energią. Nie spodziewałam się tylu pozytywnych emocji i tak dużego stresu. Nagranie odbywało się w Sękocinie Starym. Przywitała nas (pojechałam z mężem, Jajo wybrało urodziny kolegi) dziennikarka Karolina, która wcześniej kontaktowała się ze mną telefonicznie. Nawiasem mówiąc, bardzo sympatyczna młoda dziewczyna. Niesamowicie życzliwa, przy tym bardzo profesjonalna. Dostaliśmy pokój, w którym mogliśmy spokojnie poczekać na nagranie, wypić kawę. Już w tym momencie trochę się denerwowałam. Rozmowy z Karoliną, która co jakiś czas wpadała do nas na chwilkę, pomagały lekko się rozluźnić. Jednak na krótko. Kiedy byliśmy w drodze do Warszawy, Jajo napisało mi sms-a: „Pamiętaj cała Polska będzie cię oglądała, w tym moi znajomi. Trzymam kciuki.” W podtekście pewnie: „nie przynieś wstydu rodzinie.” Więc rozumiecie mój stres. Potem był profesjonalny makijaż i fryzura. Panie bardzo miłe. Przy okazji doradziły, jak się malować i jakich kosmetyków używać do włosów. Nie wiem, jak będę wyglądać w telewizorze, ale makijaż zrobiły mi świetny. Pani wyczarowała mi większe oko, większe usta, zarysowane kości policzkowe. Tutaj było na luzie. Sympatycznie. Rozmowy dotyczyły kosmetyków i bezskutecznej walki z grawitacją. Panie dociekały moich meksykańskich lub kubańskich korzeni, których oczywiście nie mam (tak im się moja Więcej >