W telewizji właśnie dziennikarz opowiada o tym, jak faceci kombinują, żeby nie płacić alimentów. Pomysłowi są, trzeba im to przyznać. Nie wiem, czy też tak się nakombinowali, żeby zrobić dzieciaka. Tylko nie przewidzieli, że taka cholera potem nie chce żyć samym powietrzem, że jakieś papu do gęby trzeba jej włożyć. A do tego pieprzony obowiązek szkolny! Podręczniki, zeszyty i inne bzdury. I przez to ten biedny tatuś musi odmówić sobie papierosków. Akurat podano przykład pana, który wypala podobno dziennie jedną paczkę papierosów, a niby nie pracuje, nie ma żadnego majątku. Okazało się, że wszystko przepisał na rodziców, żeby uniknąć płatności. Pracował na czarno, żeby mu nie ściągano z pensji alimentów. Tyle sprytu, by nie dać złamanego grosza wrednej babie, która śmie domagać się od niego kasy. Ja rozumiem też, że są zachłanne kobiety i czasami żądają horrendalnych kwot na swoje dzieci. Nie jestem jakąś szowinistką. Uwielbiam facetów, ale teraz piszę o tych złych, wrednych, skąpych itd., więc nie wszyscy się muszą z nimi identyfikować. Podobno według wyliczeń banków na utrzymanie dziecka potrzeba około 1600 zł, chociaż pewnie to zależy od wieku dziecka. No, ale przyjmijmy taką średnią. Rodzice powinni płacić po połowie. Faceci często niestety wbijają sobie do łbów, że Więcej >