„W Chinach jest zakaz reklamowania produktów luksusowych.” Takie zdanie ostatnio usłyszałam w radiu. Luksusowe produkty powodują (jakbyście nie wiedzieli) zawiść, zazdrość, konsumpcyjne podejście do życia, zaniedbywanie rodziny itp. Chińczycy więc, dbając o dobro swojego społeczeństwa, wydali taki zakaz. Od razu postanowiłam przeprowadzić prawie profesjonalne badania nad reklamą w polskiej TV. Otworzyłam więc pilotem swoje okno na świat, by sprawdzić, co reklamuje się w naszym pięknym kraju. Spędziłam tak cały dzień. Mózg mi się zlasował, oczopląsu dostałam i teraz próbuję to ogarnąć. Do południa na przykład: parówki z cielęciną, leki uspakajające, tabletki na wzmocnienie paznokci i włosów, konto firmowe w jakimś banku, pieczywo „chrupiące z  pieca” z jednego z hipermarketów, mrożone warzywa, wafelki o kakaowym smaku z nugatowym nadzieniem, tabletki przeciwbólowe, tabletki do ssania pozwalające zwalczyć objawy uzależnienia od nikotyny, guma do żucia „dla czystych i białych zębów”, nowoczesna telewizja cyfrowa ze 151 kanałami i internetem w pakiecie, lotto, by „spełnić marzenia”, make up HD, coby „była piękna cera w świetle fleszy”. Tylko tak myślę, gdzie ja mam ten make up w świetle fleszy sprawdzić, jeżeli nikt mnie tymi fleszami nie chce potraktować. To jeden z porannych spotów reklamowych. Gdybyśmy wyrzucili produkty luksusowe, co by nam zostało? Parówki, ale bez cielęciny, Więcej >