Stare powiedzonka kryją w sobie zawsze jakąś mądrość, nie tylko ludową. Ostatnio podobno pewna kobitka zmotywowana chyba zbyt rozbujaną chucią uwięziła w pokoju dwóch mężczyzn. Swojego współlokatora i jego kolegę. Powód uwięzienia zdumiał mnie niesłychanie. Nie chodziło o skazanie panów na „karnego jeżyka”. O, nie. Panowie podobno grzeczni byli. I w tym szkopuł cały, bo za bardzo. Nie chcieli wykorzystać seksualnie koleżanki, więc kobieta wzięła sprawy w swoje ręce i postanowiła ich przetrzymać za karę w pokoju. I pewnie by się jej udało, bo wiadomo, jakby zgłodnieli, to może by ulegli. Jednak zanim opadli z sił, darli się wniebogłosy tak, że w końcu sąsiedzi policję wezwali. Sprawczyni została zabrana na posterunek. Jednak kiedy policjanci ją wypuścili, zakasała kieckę i popędziła do domu co sił w nogach, by znów za współlokatora się zabrać. A że oporny był, więc zamknęła go za karę w pokoju. I apiać od nowa. Krzyki, sąsiedzi, policja i areszt dla napalonej kobity.

Nie wiem, jak desperatka wyglądała, bo jej w wiadomościach nie pokazano, ale podano jej wiek. 50! No, nieźle. Taki temperament w tym wieku. Chociaż w sumie to jednak wiek pani mnie nie zaskoczył. Bo jak faceci darli się, jakby kto ze skóry ich obdzierał, by seksu nie było, to musiał to być jakiś mało apetyczny kąsek, który groził niestrawnością. Założę się, że gdyby była to jakaś blond osiemnastka z nogami aż do ziemi, to wystarczyłoby przecież, by zamachała swoimi długimi rzęsami, uśmiechnęła się i sprawa załatwiona. Podejrzewam, że nie musiałaby prosić, a panowie bardzo chętnie by ją obsłużyli jak należy.

Podobno faceci to wzrokowcy, więc już na linii oko-obiekt coś zgrzytało i budziło niesmak. A zresztą przecież pod presją to i świętemu by nie…

A z drugiej strony okazuje się, że panowie to jednak nie pędzą za wszystkim, co na drzewo nie ucieka, tylko przebierają, mają swoje nastroje. Przecież to nie maszynki do seksu. Im się czasami też nie chce i mają do tego święte prawo. Nie trzeba od razu zamykać gościa pod kluczem, straszyć, a jedzenie na łopacie podawać (lub głodzić).

I tak mi się od razu przypomniała żona Salvadora Dalego – też zamykała męża w pokoju, ale z innych powodów. Bardziej ekonomicznych. Zamykała go na klucz, kazała namalować na przykład dwa obrazy i wypuszczała, jak to uczynił. Biedak chcąc nie chcąc mazał po płótnie.

A mówią, że kobiety to słaba płeć. Jak chcą, to potrafią walczyć o swoje. O seks również. A że z wiekiem czasami ich chęci są odwrotnie proporcjonalne do pożądania, jakie budzą w płci przeciwnej, to radzą sobie jak mogą.

Jednak gdybyśmy sytuację odwrócili i więziona byłaby kobieta, to na pewno by w wiadomościach o tym nie mówiono, tylko normalnie faceta bez sensacji ukarano. A tak to anegdota z tego się robi, co bardziej jurny puka się w czoło, że taką okazję panowie mieli i nie skorzystali.

***

PS  I jakby ktoś wczoraj nie wiedział, tutaj można zajrzeć i wywiad ze mną przeczytać. :lol: