To był piękny weekend. Cudnie, rodzinnie i jakoś tak magicznie wszystko się zadziało. Jajo nawet ciasteczka zrobiło, w nagrodę, że wygrało konkurs na najładniejszego bałwana. Bo trzeba przyznać, że kot Jaja wygrał. Dziękujemy za głosy!!! Co prawda nasze dzieła przypominają obecnie kupę śniegowego nieszczęścia, ale cóż, każde piękno przemija.

Tak mnie naszło trochę refleksyjnie. Jajo robiło mi w weekend zdjęcia, żebym ewentualnie miała na okładkę książki. Godzinę musiałam pozować. Jajo stwierdziło, że jeszcze tak niefotogenicznej modelki nie miało. Nie pozwoliło mi robić głupich min. A ja przecież uśmiechałam się szczerze, kiedy mi to Jajo lampą pomiędzy oczy świeciło. Z kosmicznej ilości ujęć Jajo wybrało cztery zdjęcia. Jedno z nich odrzuciłam ja, więc zostały tylko trzy. Pewnie jakieś wykorzystam na fejsa. Ale jak tak spojrzałam na siebie, to ręce mi opadły. Normalnie stara jestem jak nic. I niech mi czasem moja koleżanka rówieśniczka Kasia nie pisze, że mam się nie przejmować, że ten sam rocznik itp. Nic nie jest w stanie ukoić mojego dzisiejszego bólu. Normalnie zmarszczki pod oczami jak nic. Pokazuję Jaju. Pytam co to? A Jajo, że ja niby tak mam zawsze. ZAWSZE?! A jak uśmiecham się, to że niby głupie miny robię. GŁUPIE?! Nie, no, tak to się nie Więcej >