Uwaga, uwaga! I nadszedł ten dzień! Ogłoszenie wyników poniedziałkowego konkursu. Wszystkim uczestnikom zabawy bardzo dziękuję za świetne komentarze.

Muszę przyznać, że zmusiliście nas do niezłego główkowania. Nie spodziewaliśmy się tylu odpowiedzi. Monitor został opluty tyle razy, że już w pewnym momencie prawie zamontowałam na nim wycieraczkę. Ech, nie mnie być jurorem. Toż moja rozczochrana łepetyna miała z tym nie lada problem. Mocno przerzedzona Mężusia też. Tylko Jajo zdecydowane i rach-ciach wytypowało komentarz, który jej się spodobał.

Najgorzej, że wobec wszystkich uczestników dochodzi kwestia sympatii. Dzisiaj walentynki, więc mogę wyznać Wam bez skrupułów swą miłość. Takich czytelników to ze świecą można szukać. Jesteście wielcy, genialni i z kapitalnym poczuciem humoru. Wiadomo, swój do swego ciągnie. I nawet w necie się znajdzie. ;-)

No, ale nie ma co przeciągać chwili. Tak jak pisałam w poniedziałek, do rozdania są dwie książki i nagroda pocieszenia w postaci – kubka z logo mojego blogu. Do tego każdy otrzyma walentynkową słodkość i serducho przebite strzałą albo i bez strzały. W końcu dziś najbardziej kiczowaty dzień w roku.

Oto zwycięzcy:

Nagroda książkowa – Kobieta Diabelska

Nagroda książkowa – Jej Subiektywność

Nagroda pocieszenia – alElla

Najchętniej to wszystkim bym przydzieliła po obowiązkowym egzemplarzu książki, ale wiecie jak jest. Nie da się. Ale dało się przyznać jeszcze jedną książkę (przepraszam, że więcej nie mogę). A co mi tam?! Ech, moje miękkie serce! Nie mogłam się jednak oprzeć i przyznałam jeszcze jeden egzemplarz Ance z Calm Dawn.  To nagroda specjalna za determinację, wytrwałość, poczucie humoru i nieodpuszczanie aż do końca. Anka pobiła wszystkich na głowę. Ponadto obiecała mi nieograniczony dostęp do żółtych tabletek z geriatrii. ;-)

Na wszystkich książkach „wykaligrafuję” piękne dedykacje. Tylko wiecie, jak jest. Mój blog nieprzypadkowo ma w tytule „Kura pazurem”.

Jeszcze oczywiście winna jestem wyjaśnienia. Tytułowa żółta tabletka to nic innego jak witamina C. W opowiadaniu jest przywiązana do łapki pewnego zwierzęcia lisopodobnego. Zażycie tabletki wzmaga tajemnicę i buduje atmosferę. Jest tylko jeden tak durny człowiek na świecie, który po przeczytaniu: „Połknij żółtą tabletkę przyklejoną do kartki”, łyka, a dopiero potem zastanawia się nad tym, co to było. Tym człowiekiem jest główna bohaterka opowiadania. A dlaczego, po co, kiedy i gdzie? To już w opowiadaniu. Ale nie ma co liczyć za bardzo na to, że wszystko się wyjaśni.

Wydawnictwo zapewnia, że już w przyszłym tygodniu moje „dzieło” ma ujrzeć światło dzienne. No, ale dajmy im dwa tygodnie, bo jakoś nie bardzo w to wierzę. Proszę więc o cierpliwość w oczekiwaniu na nagrody. Dotrą na pewno. Zwycięzców proszę o adresy (e-mailem).

No, a teraz idźcie i cieszcie się walentynkami. Ściskajcie, całujcie i kochajcie (nie tylko tego dnia). Niech miłość rządzi! Niech będą kiczowate serducha, amorki, kartki, czekoladki, bielizna, balony, świece, kwiaty… i dużo tego na „s”.