O teściowych krąży bardzo wiele niewybrednych dowcipów. Czasami jednak człowiekowi zdarzy się trafić na teściową miód kobietę. Niektórym wydaje się to tak prawdopodobne, jak wygrana w totolotka. Częściej jednak zdarza się kobita z piekła rodem i co wtedy? Jak z nią żyć? Przy tym należy jeszcze pamiętać, że samej kiedyś będzie się odgrywać rolę teściowej.

Dzisiaj chciałam opowiedzieć historię jednej z moich czytelniczek, która zwróciła się do mnie z prośbą o poruszenie tematu teściów. Sama chciała pozostać anonimowa, więc nie zdradzam jej imienia.

teściowaWyobraźcie sobie taką sytuację. Jest synowa, jej mąż i oczywiście teściowie. W tym przypadku chodzi o teściów dziewczyny. Od początku małżeństwa teściowie powtarzają, jak to kochają żonę swojego syna, że zyskali kolejną córkę itp. Normalnie miód malina. Jednak dziewczyna ma ciągle wrażenie, że na słowach się kończy, ciągle w domu rodziców męża czuje się jak intruz, pomimo że od daty ślubu minęło już prawie 10 lat.

Zdarzają się czasami dziwne sytuacje. W pokoju siedzi kilka osób: dziewczyna X, jej mąż Y i rodzeństwo męża (załóżmy, że A i B). Do pokoju wchodzi teściowa. Uśmiechnięta pięknie od ucha do ucha, w dłoni trzyma tacę ze świeżutkich ciachem, od samego zapachu ślinka leci.

A, chcesz ciasto? – pyta.

B, a ty?

Y, zjesz też?

I koniec tematu. X czuje się nieswojo, bo nagle jakby stała się niewidzialna. Jej ciasta nie zaproponowano. Teściowa wyszła, zabierając ze sobą tacę. I nawet ani mąż, ani jego rodzeństwo nie spostrzegli, że jedzą wszyscy oprócz X. No, ale są tak wpatrzeni w telewizor, że mogą nie widzieć. Taka sytuacja zdarzyła się już kilka razy, za każdym X mówiła o tym mężowi, który kwitował to jednym słowem: „Przesadzasz”. Niestety z jego strony nie miała zrozumienia, bo sytuacja wydawała się banalna i na pewno nie należało z tego powodu wszczynać awantur czy chociażby dyskusji.

X zagryzła zęby, powstrzymała łzy, dzielnie zniosła tę sytuację, pocieszając się, że przynajmniej to pięknie pachnące ciasto w biodra jej nie pójdzie.

Jednak kolejna sytuacja dała jej do myślenia. Teściowie cały czas zapewniali ją, że jest dla nich jak córka, a jeszcze chętniej takie slogany wygłaszali przy gościach. X coraz częściej czuła, że to tylko puste słowa. Pewnego dnia doszło do sprzeczki z błahego powodu. Teściowa miała do niej pretensje. Powód całkowicie wydumany: mąż miał niewyprasowaną koszulę. I mamuśka w nerwach zwróciła synowej uwagę.

Jak tak można? Przecież to świadczy o tobie. Jaka z ciebie gospodyni?

Ale, mamo, przecież Y ma dwie ręce i sam może sobie uprasować.

On zarabia na chleb! Ciężko pracuje!

A ja to co? Leżę i pachnę? – X poczuła się urażona, bo przecież też ciężko pracowała.

Ale to mężczyzna!

No i co? – uniosła się w końcu. – Upośledzony czy jak?

I wtedy mamuśka nie wytrzymała. Doszło do kosmicznej awantury, lały się łzy, teściowa krople na serce przyjmowała w teatralnych gestach. A temu wszystkiemu przysłuchiwał się mąż i teść. Żaden się nie odezwał. Syn, bo nie chciał urazić mamusi, przecież ona broniła jego pozycji w domu. Teść, bo w babskie sprawy to on się nie miesza (co kiedyś dobitnie zaznaczył).

I tutaj pojawia się pytanie: czy syn powinien stanąć w obronie żony czy może jednak po stronie mamusi, która jak lwica walczyła o jego prawo do wyprasowanych koszul?

I jeszcze jedna sytuacja. Zażarta dyskusja w domu teściów. Uczestniczy w niej również mąż i jego rodzeństwo. Kłócą się, przedstawiają swoje racje, które dotyczą całej rodziny. Z boku siedzi X i słucha. I nie wie, czy ma prawo odezwać się w sprawie, która dotyczy przecież jej rodziny, ale nie bezpośrednio jej samej. Jeżeli rodzina deklaruje, że jest X jej nowym członkiem, to czy ona ma pełne prawo zabierać głos w dyskusji, czy może zdać się na męża?

Sporo pytań. Moja czytelniczka chciałaby poznać zapewne zdanie różnych osób, bo relacje w jej rodzinie nie są łatwe. Nie wiem, czy w pełni je przedstawiłam, ale trudno pisać dokładnie o czymś, czego nie było się uczestnikiem. W każdym razie komentujcie, żeby dziewczynie podpowiedzieć, jak się zachować, bo obecnie ma wrażenie, że małżeństwo (z powodu relacji z teściami) się jej sypie.