Rok szkolny rozpoczęty. Jesteśmy z Jajem w klasie maturalnej. To będzie ciężki rok i jak do maja nie osiwieję całkowicie, to będzie cud. Podejrzewam również, że temat matury powróci w moich postach jak bumerang, bo emocje będą potężne. Toż to moje malutkie Jajeczko egzamin dojrzałości będzie zdawać, na studniówkę pójdzie w eleganckiej sukni, wyborów życiowych będzie dokonywać. A ja co? Na bocznicę?

Jajo ma to szczęście być zreformowane, razem z całym swoim rocznikiem, więc maturę będzie zdawać „po nowemu”. Teoretycznie już nawet wiadomo jak. Byłam przedwczoraj na zebraniu. Posadzono nas w auli, przemawiał dyrektor. I w sumie fajna ta reforma, jeżeli dopiero będzie szkolić się egzaminatorów pod kątem tychże nowości. Na logikę to jednak nauczyciele wszystko dokładnie wiedzieć powinni już dwa lata temu, kiedy Jajo i Jaja rocznik szli do pierwszej klasy. No, ale ja jak i inni rodzice jesteśmy zaprawieni w bojach, bo toż nasze Jaja w gimnazjum miały dosłownie to samo, do końca był czeski film. A logika to chyba ostatnia rzecz, jakiej należy szukać w reformach oświaty.

W Jaja szkole zresztą różne dzieją się rzeczy, które nie do końca mieszczą się w mojej rozczochranej, ale zakaz mam pisania na ten temat, bo cenzura domowa tekst przed publikacją wstrzyma. Jedno Więcej >