Jadę autobusem, wsiada mężczyzna z dość dużym psem. W pierwszej chwili spoglądam na niego z przerażeniem, a w myślach próbuję zlokalizować w torebce swój portfel i telefon. Pan bez szyi, karczycho olbrzymie, dresik, koszulka bez rękawów,  do tego ręce wytatuowane z góry na dół i łysa głowa. No, jakbym takiego spotkała w ciemnej ulicy, to nogi bym miała jak z waty i to tylko i wyłącznie ze strachu. Już oczyma wyobraźni widzę, jak autobus rusza, a pan rozpierduchę robi, mnie za kudły targa, przerzuca wszystkim torby, a pies szczerzy na nas kły i od czasu do czasu chapnie tego, kogo ma pod pyskiem. Brrr!

piesZaraz jednak pukam się w rozczochraną. Przecież nie można ludzi oceniać po wyglądzie, wpychać ich w stereotypy! Toż sama mam tatuaż, a spokojny ze mnie człowiek, niemający nic wspólnego z przemocą, agresją itp. I z ciekawością przyglądam się mężczyźnie z psem.

Ostatnio mam taką manię, że jak wychodzę „do miasta”, to obserwuję ludzi, słucham, jak rozmawiają, chłonę odgłosy ulicy. To czasem się przydaje.

Patrzę więc na tego faceta i jestem pod wrażeniem. Żebyście widzieli, jak pies na niego spoglądał. Oczy pełne miłości. Patrzył na swojego pana, a ten głaskał go po głowie. Pies chyba niekomfortowo czuł się w autobusie, bo w końcu stanął na dwóch łapach i oparł się o właściciela, a ten czule głaskał go po głowie i tłumaczył mu, że jeszcze trochę musi wytrzymać. I przyznam, że wzruszył mnie ten widok. Wielki, umięśniony facet i pies spoglądający na niego z wiernością w  oczach. I to jak głaskał psa, ile miał dla niego czułości i delikatności w tych dłoniach wielkości bochenków chleba!

Kiedy tak na niego patrzyłam, pomyślałam, że to nie może być zły człowiek, jeżeli tak odnosi się do zwierzęcia.

Pies nie był rasowy, zwykły kundelek, może TROCHĘ (bardzo trochę) przypominał labradora, miał duże brązowe oczy, a w nich ocean uczuć dla swojego pana. Widać było pełne zaufanie do właściciela. Piękny widok. Naprawdę poprawił mi nastrój tego dnia.

Chyba tak jest, że dobrych ludzi można poznać po ich stosunku do zwierząt, nie? Czy to też pozory?