Wczoraj znów pognało mnie do centrum miasta. Jajo ma problemy z uszami, powróciło choróbsko sprzed roku. Jechałyśmy między innymi do apteki z receptą od laryngologa, a i jeszcze podręczniki trzeba było dokupić, i rozejrzeć się za kurtką i butami na jesień dla Jaja.

busSiedzimy w autobusie. Nie ma tłoku, choć większość miejsc zajęta. Siedzimy tyłem do kierunku jazdy na końcu autobusu. Nagle kierowca ostro hamuje, bo dojeżdża do świateł. Krzyk: „Kobieta!”. Odwracamy się, bo faktycznie jakiś rumor się zrobił i pasażerki naprzeciwko nas zamarły z przerażenia. Spoglądam, a tam kobieta (ok. 50+) na podłodze leży. Przewróciła się prawie przy samym kierowcy, a obok niej na krzesełkach ludzie siedzą. Patrzę, a nikt, dosłownie nikt dupska nie ruszył, by chwycić kobietę, czy pomóc jej po prostu wstać. Zrywam się z siedzenia, rzucam Jaju moją torbę i odruchowo pędzę z końca autobusu do leżącej kobiety i dopiero wtedy widzę, że bliżej siedząca jakaś dwudziestolatka też zrywa się i jako pierwsza podnosi poszkodowaną.

Jestem w szoku. Tylko ja i ta młoda dziewczyna zareagowałyśmy, a nikt z przodu, z siedzących tuż przy leżącej pasażerce dupy nie podniósł, by jej pomóc. Kierowca też nie podszedł, choć autobus stał na czerwonych światłach, tylko wychylił się i pytał, czy nic się nie stało. Proponujemy kobiecie pogotowie, ale nie chce, płacze, mówi, że ją wszystko boli, ale nie chce pogotowia. W końcu siada i każe kierowcy jechać. Wszystko wraca do normy. Kobieta powtarza, że nic jej nie jest, ale może jest w szoku. Ociera łzy i zapewnia, że nic jej się nie stało, że te łzy to ze strachu, że na szczęście nic nie złamała. Wracam na miejsce. Autobus jedzie i nagle słyszę komentarz jakiejś baby:

- W autobusie to trzymać się trzeba!

Ożeż, normalnie szlag mnie trafił. Wkurzyło mnie babsko. Dupy nie ruszyła, żeby pomóc. Patrzyła tylko, jak pasażerka poturbowana wstać nie mogła, a potem jeszcze komentarz. Odwracam się, by zlokalizować komentatorkę, ale niestety nie wiem, skąd to padło. Odgłosy ulicy zagłuszają.

Przykre to, że taka znieczulica. Można upaść wśród ludzi i prawie nikt się nie ruszy, by pomóc człowiekowi. A przecież wystarczy chwila nieuwagi i każdy tak leżeć może.