W moim mieście mieszka sporo Romów. Nie ma w tym nic dziwnego. Jednak od czasu do czasu rzucają się w oczy. Szczególnie kobiety, bo ubierają się trochę inaczej niż zwykli przechodnie. W dodatku przyciągają uwagę swoimi kruczoczarnymi włosami i śniadymi karnacjami.

Często robię zakupy w sklepie znajdującym się blisko osiedla, na którym Romów mieszka najwięcej. I zdarzyło mi się być świadkiem pewnej sceny, która przykuła moją uwagę.

Stoję akurat przy kasie. Wchodzi Romka w długiej charakterystycznej sukni. Podchodzi do okienka, za którym siedzą pracownicy sklepu. Puka i woła: „Halo!”. Po chwili wychodzi pracownica i nawet nie pyta o co chodzi. Widać, że Romka przychodzi tutaj stale. Kobieta bierze od niej od razu kartę i podchodzi do bankomatu. Wypłaca jej pieniądze. Romka podaje kartkę prawdopodobnie z zapisanym PIN-em. Jest zupełnie bezradna, nie potrafi sobie poradzić.

– Pani, ja nie umiem czytać i pisać – mówi do ekspedientki. – Mój to tak, ja nic.

Śmieje się. Patrzę na nią, bo dosyć głośno mówi. Kobieta jest mniej więcej w moim wieku, choć trudno mi to ocenić.

– A szczęśliwa jest pani? – pyta pracownica sklepu, czym mnie zadziwia.

Romka macha ręką.

– A gdzie tam, pani. Bez czytania i pisania to ciężko. Nic nie przeczytam. Nic. A ja bym tak Więcej >