Trwają Mistrzostwa Świata w Siatkówce. Oglądam wszystkie mecze z udziałem polskiej reprezentacji. Mam to szczęście mieć dekoder Polsatu, bo inaczej to by była kiszka.

Z reguły to wygląda tak, że Mężuś leży w łóżku w sypialni, a ja w „salonie” siedzę samotnie przed TV. Nawet kot mnie zdradził i wybrał miękkie łóżko obok swojego pana. Od czasu do czasu tylko Jajo schodzi do mnie i pyta, czy ja tak zawsze po każdym punkcie zdobytym przez polską reprezentację klnę. I przyznaję, jak na spowiedzi, że bogaty u mnie zasób słów kibica. No, ale „cholera”, „cholibka” czy „kurczę” nie nadają się na oddanie moich emocji. A mecz z Iranem jaki był, to posiadacze dekodera Polsatu doskonale wiedzą. Każdy horror się przy tym chowa. Wyobraźcie sobie sytuację, że Polacy tracą punkt w tie-breaku, a ja na to: „Cholibka”. No, nie da się.

Ostatnio po jakimś meczu odnalazłam w necie tabele, by sprawdzić, jak wypadają Polacy i jakie mają szanse na następny etap. Przy okazji czytam artykuł i komentarze pod nim. I wtedy włos skręca mi się jeszcze bardziej niż na co dzień. No, kurza twarz! Czarnowidztwo takie, że Apokalipsa św. Jana przy tym to mały pikuś. A ile negatywnych emocji dotyczących polskiej reprezentacji. Że słabi, Więcej >