Przegrywanie to trudna sprawa. Trzeba się tego uczyć od najmłodszych lat.

Na takie refleksje wzięło mnie po obejrzanych ostatnio meczach Polska – Brazylia i Polska – Rosja. Zachowanie przegranych drużyn niestety zabijało sportowe emocje. Oczywiście fajnie się o tym pisze, patrząc na to z perspektywy kraju, który wygrał. Jednak nie przypominam sobie, żeby nasi po przegraniu meczu z Amerykanami pokazywali komuś środkowy palec, czy pluli na amerykańskich widzów.

Czytałam komentarze po meczu z Brazylią. Najbardziej mnie rozśmieszyło, jak ktoś napisał, że Polacy oszukiwali podczas losowania i przez nich Brazylia trafiła do „grupy śmierci”. Ha, ha. Niezłe co? W sumie to komplement dla polskiej reprezentacji. Natomiast jeden z zawodników rosyjskich (cham nad chamy) stwierdził po losowaniu, że mu szkoda „Pszoków”. Mieli nas roznieść przecież. Po meczu ten sam Rosjanin opluł polskiego kibica śpiewającego „daswidania”. Zresztą ten sam siatkarz po zdobyciu punktu w meczu z Niemcami odpowiednio złożył ręce i „strzelał” do widzów.

Natomiast jeden ze szkoleniowców brazylijskich po meczu wystawił polskiemu dziennikarzowi środkowy palec. Na szczęście przeproszono. Wyjaśniano, że to złość na FIVB.

Pewnie jedna i druga drużyna cierpiała z powodu przegranej. To zrozumiałe. Dzieci w takich sytuacjach płaczą i tupią nogami. Trzeba nauczyć je z godnością znosić porażkę. Myślę, że coś tych zawodników Więcej >