Pojechaliśmy w weekend na „(za)czytani w Gdańsku”. Można było spotkać się z autorami literatury dziecięcej, zakupić książki trójmiejskich wydawców. Świetna impreza mająca na celu oswajanie książek i zachęcanie do czytania.

Plan miałam jasny: spotkać Andrzeja Grabowskiego i Pawła Beręsewicza. I nic nie mogło stanąć na przeszkodzie. Twórczy ludzie działają na mnie jak magnes.

W domu skończył się remont kuchni, wszędzie kurz, porozstawiane szafki, na nich naczynia. Nikt nie wie, gdzie co jest. W zasadzie powinniśmy z Mężusiem próbować to ogarnąć i każdej godziny żałować na inne czynności niż sprzątanie. Jednak nie ma takiej siły, która by mnie zatrzymała przed udziałem w gdańskiej imprezie.

Zapakowałam do mojego ogromnego torbiszcza książki wymienionych autorów. Toż to gratka zdobyć autografy, zrobić sobie z pisarzami zdjęcia. Obu panów znałam ze zdjęć zamieszczonych w internecie. Z panem Grabowskim kilka razy „rozmawiałam” na FB, bo recenzowałam jego dwie książki. Poczytałam o nim, ale za cholerę nie skojarzyłam, że to słynny Pan Tik-Tak, ponieważ dla mnie jest przede wszystkim pisarzem.

Pojechaliśmy. Ja już w swojej rozczochranej mam wizję tłumów z dziećmi. Bo przecież jak się mają zjechać do Gdańska najlepsi twórcy literatury dziecięcej, toż tam tłumy będą. Łokcie więc naostrzyłam. Trudno, przepcham się jakoś pomiędzy liczną dziatwą, haki podstawiać będę, kuksańce hojnie Więcej >