Przeczytałam smutną historię młodej dziewczyny, która chciała podzielić się ze światem swoimi przeżyciami i przestrzec niektórych dorosłych.

Magda (imię zmienione) miała czternaście lat, kiedy jej rodzice zaczęli się coraz głośniej kłócić i przestawali zważać na to, czy dziecko jest świadkiem domowych awantur. Dziewczyna zamykała się w swoim pokoju i płakała. Głowę nakrywała poduszką i krzyczała w nią, by w końcu to wszystko się skończyło. Ojciec wracał do domu od czasu do czasu napruty, wyżywał się wtedy na żonie. Nie bił, krzyczał jedynie, a złość rozładowywał na przedmiotach. Zbił wazon, podarł gazetę, rzucił o ścianę doniczką, kopnął drzwi. Matka też wtedy krzyczała. I z dnia na dzień darli się na siebie coraz głośniej, a na drugi dzień udawali, że nic złego się nie dzieje. Ojciec miał kaca, żądał wtedy ciszy. Przepraszał. Obiecywał poprawę. Matka straszyła rozwodem, ale ciągle nie umiała podjąć ostatecznej decyzji. Magda nie rozumiała, chciała, żeby było jak dawniej. Nawet próbowała prosić ojca, by nie pił. Ten jednak tłumaczył, że żyje w stresie i czasami musi wypić piwo z kumplami, ale nic złego się nie dzieje, bo przecież on kocha ją i mamę.

Magda starała się w to wierzyć, ale nie umiała nie wyć w poduszkę, kiedy dochodziło do następnej kłótni. Więcej >