Wczoraj miałam lekki kryzys i nawet zaczęłam się zastanawiać, o czym ja Wam tutaj dzisiaj napiszę. Nie mogę przecież ciągle o chorym Jaju ani o chorym kocie. Nutuś jest na mnie wielce obrażony, bo kuleje, coś sobie zrobił w łapkę i dostaje w dupkę zastrzyki. A Jajo leci na antybiotykach.

Toż to by był odcinek prawie telenoweli brazylijskiej, więc odgoniłam od siebie te myśli.

Wczoraj też ukazał się ze mną wywiad w „Gazecie Kociewskiej”, co mnie oczywiście ucieszyło. Ile jednak mogę was zanudzać moją radością, nie?

I tak sobie siedzę, drapię się w rozczochraną. Od niechcenia przeglądam internet. Ziewam jak smok, bo spać mi się chce, a tu nagle… temat jak się patrzy. Podobno w Poznaniu jakieś zatroskane matki zgłosiły skargę do dyrektora zoo, że na wybiegu kopulują osły. Ba! Poszły jeszcze na skargę do radnej PIS-u! Dyrektor podobno w pierś się uderzył i obiecał, że sytuacja się więcej nie powtórzy. Nie wiadomo tylko, czy osły już o tym wiedzą.

I tak sobie myślę, że kiedy ostatnio byłam w zoo, to widziałam kopulujące małpy. Żeby to chociaż jedną! A tam w stadzie niewyżytych małp co rusz jakiś osobnik sięgał łapą po samiczkę i pyk, pyk.  Skargę więc składam oficjalną. Nie życzę sobie, żeby Więcej >