Ostatnio dostałam bardzo interesujące zlecenie. Piszę teksty o teatrze. Między innymi piszę recenzje ze spektaklów, na których byłam, więc zadanie przyjemne. Sporo też w związku z tym czytam, by być na bieżąco. I tak przeglądam sobie strony w necie, przeglądam i natrafiam na ciekawy artykuł, którego tytuł już działa na moją wyobraźnię: „Aligator kontra kura”. Wiadomo, że wszystko, co dotyczy kurzego tematu działa na mnie stymulująco.

kura12Okazuje się, że jest taki spektakl, w zasadzie performance, który powstał w nawiązaniu do jakiegoś popularnego filmiku pokazującego naszego rodaka dokarmiającego aligatory na Florydzie. Kurami oczywiście! W spektaklu na szczęście kurą jest aktorka, czyli jakby poznajemy sytuację z kurzej perspektywy. Nie widziałam tego, bo performance pokazano w Poznaniu. Zadziałało to jednak na moją wyobraźnię. Z perspektywy kury takie dokarmianie aligatora chyba nie jest fajne. Tak myślę. Bo co widzi kura? Wielkie zębiska i paszczę. I wcale nie jest taka głupia, by myśleć, że to uśmiech od ucha do ucha na widok jej pięknych kształtów czy błyskotliwej inteligencji. O, nie! A potem tylko ciemność. Jedna wielka ciemność niczym dno piekielnego kotła wypełnionego smołą. Nie wspomnę o tym, jak wygląda kura, kiedy przejdzie już całą długość flaków aligatora. Nic pięknego.

W poznańskim spektaklu wystąpiła również prawdziwa, najprawdziwsza kura, wypożyczona z jakiegoś gospodarstwa i podobno po przedstawieniu wróciła elegancko na grzędę. Mam nadzieję, że dostała się jej teraz ta najwyższa i najwygodniejsza, bo to już pewnie celebrytka kurnika. Jej jajka są na wagę złota. A paparazzi czyhają za rogiem, by złapać moment znoszenia jaja. Kogut pewnie oszalał na jej punkcie. Inaczej się nie da.

A tak się kurami pomiata, a tak pogardliwie mówi o tych domowych, a jak wzrok słaby, to kurzy niby, a jak pismo brzydkie, to też niby jak kura pazurem. Zero szacunku. Zero. A już w niedzielę święto i co? I jajco na stole, tak? Od kogo? Od kury rzecz jasna. Żadne tam przepiórki, wypierdki jedne, kurzego jaja nie zastąpią, więc szacunek się należy, a nie robienie z kur karmy dla aligatorów. I nie nabrać się też na nadęte wielkie jajo rozepchane strusią głupotą. Kurze jajo i kropka. Takich właśnie smacznych, pięknie i artystycznie wymalowanych Wam życzę na święta. I pamiętajcie, jajcem (i kurą) stoi świat. Święta też.

A w poniedziałek niech Was tam podleją trochę na wiosnę.

Wielki świąteczno-wiosenny dzióbek dla wszystkich.

jajak