Kilka razy usłyszałam, że mój blog ma charakter opiniotwórczy, więc powinnam uważać na to, co piszę. I przyznam, że wprawiło mnie to w zakłopotanie. Od razu zrobiłam rachunek sumienia. Tyle tematów gaciowych! Tyle o dupie Maryni! A okazuje się, że wpływam, kształtuję i modyfikuję! Toż to odpowiedzialność! A odpowiedzialność budzi strach, lęk i przerażenie! I na samą myśl o tym w mojej rozczochranej zdetonowały się jakieś niezidentyfikowane ładunki wybuchowe, robiąc taką rozpierduchę, że najwięksi stratedzy wojenni by się nie powstydzili.

Długo zbierałam zwoje mózgowe i starannie układałam je na półkach. Jednak kiedy doszłam do siebie, poczułam się jak bajkowy Król Julian. Kojarzycie gościa?

Tak się mi namieszało w rozczochranej.

No, i teraz ja Kura vel Król Julian postanowiłam naprawdę wpłynąć na opinie czytelników, czyli Wasze. I nie ma, że boli. Musicie się nastawić na to, że od dzisiaj będziecie myśleć po kurzemu. A to, co ja napiszę, to pewnik, jak dwa plus dwa to cztery, choć pamiętam, jak mój matematyk pokazał nam, że to wcale nie musi być takie pewne. Załóżmy jednak, że to jak amen w pacierzu, jak kropka na końcu zdania, jak jajo w kurniku.

Ogłaszam więc, że od dziś białe jest białe, a czarne jest czarne. I nie ma, że lekko przybrudzone, że szare, kremowe albo, nie daj Boże, écru. Koniec. Białe to białe, czarne to czarne.

No! Tak się właśnie kształtuje opinie i światopogląd! Klękajcie, narody!

 

PS  Gdyby jednak ktoś miał wątpliwości dotyczące tej bieli i szarości, bo mu się pobrudziło czy odbarwiło, to niech nieśmiało napisze. A ja przełknę gorycz porażki i przyjmę do wiadomości, że jednak aż tak opiniotwórcza to nie jestem. Spuszczę głowę i dalej będę sobie grzebać pazurkiem w tym moim grajdołku wokół dupy Maryni. A koronę Króla Juliana odłożę na półkę. Przyda się po tym, jak znów jakaś rozpierducha się w mojej mózgownicy przydarzy.