Uroczyście ogłaszam, że remont został zakończony. Przynajmniej teoretycznie. Pożegnaliśmy ekipę remontową. I muszę przyznać, że prawie czapkę przed nimi ściągałam, bo można było według nich regulować zegarki. Punkt siódma już byli na posterunku, a opuszczali go o 16.30 (ani minuty wcześniej). A co najważniejsze, robili dokładnie i starannie. Chwała im za to! W dodatku zawsze po sobie sprzątali. Co prawda Babcia twierdziła, że na sprzątaniu to oni się w ogóle nie znają, ale według mnie sprawowali się na medal.

Teraz tylko należy posprzątać cały dom. TYLKO. A, i jeszcze należy uporządkować życie Nutusia. Dwa dni zajęło mu zorientowanie się w sytuacji, gdzie obecnie znajduje się łóżko. Bo dwóch rzeczy z pewnością nie robi się kotu: nie umiera się i nie przenosi łóżka. Trochę więc trwało, zanim je namierzył. Kiedy wszedł do pokoju i zobaczył nasz materac na podłodze, zrobił minę, jakby właśnie dokonał wiekopomnego odkrycia. Potem zajął wygodną pozycję i oddał się relaksowi przed telewizorem. Żyć i nie umierać. Kot szczęśliwy.

nutuś

Remont też pozwolił mi rozwinąć wiele talentów. Piruety z mopem w dłoni wychodzą mi lepiej niż rosyjskim baletnicom (ale nie lepiej niż Babci – to oczywista oczywistość). Ba! W dodatku odkryłam w sobie zdolności malarskie. Przemalowałam przecież wszystkie meble do sypialni. Ponadto, uwaga, uwaga, sama skręciłam szafkę do pokoju Jaja i co najciekawsze, nie została mi żadna śrubka, żaden kołek i żaden gwóźdź! (A zwróćcie uwagę na zdjęcie, to nie była łatwa szafka, miała aż pięć szuflad!!!). Tak się rozochociłam w robocie, że jeszcze dwie półki na książki machnęłam. To się nazywa moc.

szafka

Osiągnięcie to nie lada, bo pamiętam, jak kilka lat temu skręcałam szafkę do pokoju Jaja (małego wtedy). I dziwiłam się, jak to możliwe, że po złożeniu szafki, miałam w dłoni garść dziwnych śrub. A szafka stała. Co prawda stała na słowo honoru, raczej nie należało jej dotykać, ale stała. A przecież zadaniem szafki jest właśnie stanie. Potem podparłam ją to do ściany, to do półki i jakoś udało się nawet coś na niej ułożyć.

No, a teraz po latach! Brawo ja! Normalnie jestem bohaterką własnego domu.