Robiłam ostatnio zlecenie dotyczące tekstu o motywacji. Przyznam, że zaciekawił mnie bardzo. Też chcę zmienić kilka swoich nawyków. Próbuję, staram się, a wychodzi jak zawsze. Przeczytałam, że to jest jak z rzeką. Bardzo spodobało mi się to porównanie. Moje życie płynie sobie korytem kopanym przez lata. I nagle chcę puścić wodę innym nurtem, więc starannie kopię nowy rów. I przyznam, że człowiek musi się tu nieźle nagimnastykować. Wreszcie z trudem wykopie to drugie korytko. Odkręci wodę życia, by popłynęła nową dróżką. I co? I wredna małpa wskakuje w stare korytko niczym świnia w błocko. I po całej robocie. Trzeba zaczynać od nowa.

Tak się zmotywowałam tekstem, że normalnie poczułam moc. W rozczochranej działo się, oj, działo. Zasnąć przez to nie można było. A jak się udało, to sen był taki, że w nocy się obudziłam, zerwałam z łóżka i przywaliłam na otrzeźwienie facjatą w ścięty sufit. To mnie otrzeźwiło tylko na chwilę i uświadomiło, że śniły mi się dźwięki. Czy śniły się Wam kiedyś dźwięki? Nigdy nie zwracałam na to uwagi, czy w snach pojawiała mi się muzyka. A tym razem zagrała cała orkiestra.

Wędrowałam przez jakiś step. Pieszo. Na horyzoncie nie było żadnego pędzącego konno przystojniaka. Tylko ja i przestrzeń. Świeciło słońce. I nagle usłyszałam V Symfonię Beethovena. Zabrzmiała tak, jakbym głośniki miała w uszach. Stałam i słuchałam w tej ogromnej przestrzeni, jak wybrzmiewały dźwięki. I nagle słońce zaczęło migać w rytm muzyki. W głowie pojawiła mi się myśl, że to genialne, że muszę to zapisać. Oczywiście we śnie nie wpadłam na to, że to już ktoś przede mną „popełnił”. We śnie czułam się jak geniusz, który nagle doznał oświecenia. To były piękne emocje. I to słońce! Tylko niestety za chwilę pojawiła się refleksja, że jak wybrzmi ostatnia nutka, to zgaśnie światło i nastąpi koniec świata. I bach, bach, mignęło, wybrzmiało i pyk… skończyło się. Zerwałam się z łóżka w tym amoku geniusza. Potem nastąpiło przywalenie facjatą w ścięty sufit.

- Ku… – wyrwało się z piersi i wróciło mnie do rzeczywistości. Koniec snu. Koniec mojego geniuszu.

I muszę przyznać, że działanie tekstu o motywacji rewelacja. Przez chwilę poczułam się jak geniusz i nawet stworzyłam V Symfonię. To się nazywa sugestia!

A Was co motywuje do działania? Lubicie teksty, w których mówi się Wam, jak postępować, jak uwierzyć w sukces itp?

*

*

PS  Z ciekawości sprawdziłam, co oznacza muzyka we śnie. O, mamuńciu! :lol:

„Muzyka we śnie to zapowiedź dynamicznych, a czasem nawet rewolucyjnych zmian, burzliwych romansów, kłótni, ale też rozejmów, wielkich pieniędzy i krachu, dalekich podróży”.

Adrenalina pójdzie w górę. :twisted: