Co jest najlepszym sposobem na to, by nie myśleć? Oczywiście wysiłek fizyczny! Poszłam więc wczoraj wyżyć się na moim, pożal się Boże, trawniku. Chwyciłam za grabie i heja. Aż pot ciurkiem zasuwał po du… skroniach. A jak człowiek pracuje, to zawsze znajdzie się jakiś pomocnik. Mój wierny kot nie mógł sobie podarować takiego widoku i bacznie obserwował, czy równo wbijam grabie.

Nagle jednak wyskoczył na nas zza krzaka zwierz potężny i zielonkawy, w dodatku w jakimś maskującym uniformie. Nutuś podskoczył z wrażenia na kilkanaście centymetrów w górę. A ja z zachwytu, że mój kot taki lekki jak piórko, oniemiałam i z rozdziawioną gębą patrzyłam. A ten opadł na ziemię i znów się wbił w powietrze. Nawet podczas lądowania mu się sadełko majtnęło na boki. I kiedy wreszcie moja rozdziawiona gęba zwarła się szczelnie, zauważyłam, że ten atakujący nas zwierz to żaba. I wtedy przyszło oświecenie, by nagrać Nutusia i Jaju wysłać filmik, bo przecież Jajo zachwyca się amerykańskimi kotami, a o naszym zapomniało. Biegnę więc, prawie butów nie gubiąc, po telefon. I dawaj nagrywanie. Tylko że żaba stoi i wybałusza oczy, a Nutuś leży styrany życiem po dwóch zaledwie skokach.

Pozostało mi więc stymulować do skoku żabę. I dawaj łaskotać ją w łapkę. Ta skok, Nutuś wreszcie się interesuje i dzięki temu powstaje moje pierwsze dzieło filmowe „Polowanie na żabę”. Cała przeszczęśliwa wrzucam filmik na Facebooka, by pochwalić się, jakiego to mam w domu tygrysa. I czekam na lajki albo komentarze, by poczytać Nutusiowi i pochwalić go, jaką to jest gwiazdą internetów. A tam co? Zero zrozumienia dla myśliwego, bo że niby z głodu zginie marnie… A przecież to taka taktyka. Podskoczyć, delikatnie łapką żabkę szturchnąć, ale tak, żeby się nie zepsuła i na zaś wystarczyła. Taki to Nutuś sprytny!

A ja trawnik wygrabiłam! Negatywne myśli rozwiałam z rozczochranej (przynajmniej na chwilę). Nacieszyłam oko krokusami!

*

*

PS  Polowanie Nutusia można podziwiać na moim FB. 8-O