Dawno się tak nie uśmiałam jak w tym tygodniu. Babcia wzbiła się na wyżyny absurdu. A wszystko za sprawą niczemu winnej kaszanki.

Kiedy robiliśmy z Mężusiem zakupy na weekend, w oko wpadła nam kaszanka. Wyglądała smakowicie. W dodatku z rok już nie jedliśmy tak wytwornego posiłku, więc postanowiliśmy zaszaleć.

W sobotę jedliśmy rosół ugotowany przez Babcię, a ta nagle pyta:

– Co jutro na obiad?

– Kaszanka – odpowiadamy chórem, a Babcia patrzy na nas, oczy ma niczym pięciozłotówki i po chwili parska śmiechem.

– Nie no, powiedzcie na poważnie, co jemy w niedzielę.

– Kaszankę – odpowiadamy. – Dawno nie jedliśmy i mamy ochotę, ale jak chcesz, możesz zjeść co innego.

Babcia jednak stwierdziła, że zje z nami. Usmażyłam więc przepyszną kaszankę z cebulką. Do tego na zagryzkę mieliśmy ogórki kiszone i jedzenie jak marzenie. Bardzo nam smakowało. Babcia jadła i też nie narzekała. Jednak w poniedziałek przy śniadaniu nerwy jej puściły.

– Nie może być tak, że wy takie gówno jecie! Ciężko pracujecie, powinniście sobie kupować to, na co macie ochotę.

– Ale, Babciu, my mieliśmy ochotę na kaszankę. Naprawdę!

– Dobra, dobra, co ja nie mam oczu? Ostatnio coś wynosiłaś z domu na sprzedaż, a teraz kaszanka. Widzę, jak oszczędzacie. Takie gówno jadacie. Mów, potrzebujesz pieniędzy, to ja wam dam.

– Nie, nie potrzebujemy. – I tłumaczę na spokojnie, że sprzedałam gitarę i futerał Jaja (oczywiście na prośbę Jaja), bo niepotrzebne w domu trzy gitary. Chce zostawić tylko jedną, najstarszą, a resztę sprzedaje. Jednak Babcia swoje wie. Patrzy na mnie z politowaniem i kiwa głową. Przez trzy dni potem gadała o kaszance. Bo jakże to tak, że my pracujemy i kaszankę jemy. I że jeszcze niby mamy na nią ochotę?

– Kaszankę to mogą jeść jakieś obszczymurki, nie wy. Ja to bym chciała, żebyś ty tak elegancko chodziła ubrana – dyplomatycznie schodzi na temat moich ubrań, wśród których nie ma, ku rozpaczy Babci, eleganckich garsonek i garniturów. – A jak już tak bardzo chcecie tej kaszanki – dodaje po namyśle. – To ja wam cały gar jej nagotuję. Kup kaszę i mięso, to będziecie mieli na bogato, a nie takie barachło krwią zakropione! Kurtka na wacie, jak to wygląda, że pisarka kupuje kaszankę na niedzielny obiad?!

No… taka to u nas sytuacja. Babci nie dało się przetłumaczyć, że NAPRAWDĘ mieliśmy ochotę. Nie! Według Babci to z biedy i sknerstwa, bo tak oszczędzamy.

A Wy lubicie kaszankę?

 

 

PS  I na zakończenie pochwalę się fotkami „Złodziejki marzeń” podróżującej po Kubie razem z moją czytelniczką Kasią. Więcej zdjęć na FB, bo na blogu mam już bardzo mało wolnego miejsca.

I jeszcze informacja o najbliższych spotkaniach autorskich: 13.04 o godz. 16 w bibliotece w Zblewie; 20.04.2016 r. o godz. 17.00 w bibliotece w Kaliskach i 25.04.2016 r. o godz. 16.00 w bibliotece (Filia nr 2) w Gdyni, przy ul. Żeromskiego 36 (Śródmieście).

IMG_4232

IMG_4223