Jakoś tak ostatnio wszystko się sentymentalnie toczy. Zresztą życie też jakieś koło zatacza…

W naszym ogrodzie dwa lata temu zawiesiliśmy karmnik dla sikorek i rudzików. Sikorki co roku podejmowały próbę założenia gniazda, ale zawsze coś poszło nie tak. Raz nawet jajka się pojawiły, ale potem, nie wiadomo dlaczego, nagle sikorki przestały się nimi interesować. W tym roku się jednak udało.

Są już maluchy i z dnia na dzień coraz głośniej je słychać. Rosną więc jak na drożdżach, a w zasadzie na tłustych robaczkach. Drą się w niebogłosy, jak usłyszą ruch w ogrodzie. Zero instynktu samozachowawczego. A samiec z samiczką uwijają się jak w ukropie. Lubimy je obserwować. Nawet pojawił się pomysł, by im tam w środku kamerkę zainstalować i rozpocząć pełną inwigilację sikorek.

Pod koniec dnia ptaki są już zawsze zmęczone. Przynajmniej tak my interpretujemy ich lądowanie. Kilka razy ledwo wyhamowały na naszym jaśminowcu, wpadając z impetem w liście.

Zauważyliśmy też, że każda z sikorek inaczej wylatuje z karmnika. Jedna startuje w prostej linii, śmiga nam nad głowami jak przecinak. Druga od razu wchodzi w zakręt i leci w przeciwną stronę. Każda ma chyba inny rejon polowań. Ale zawsze wracają z czymś w dziobach. I co ciekawe, sprzątają też po maluchach, bo z budki zawsze coś „wynoszą”, ale nie hop-siup poza karmnik na nasz ogródek. O, nie! W dziobkach transportują to gdzieś dalej. U siebie nie śmiecą.

Szukaliśmy w necie informacji o sikorkach. Takie małe łyse głodomory to jak układy pokarmowo-wydalnicze. A rodzice są tylko od tego, by im napełnić brzuchy, posprzątać i ewentualnie ogrzać. Jesteśmy ciekawi, jak to będzie z pierwszym lotem. Kto wypchnie z budki? Mama czy tata? Takie opuszczanie gniazda musi być bolesne. W dodatku w dole czyha niebezpieczeństwo w postaci Nutusia. Co prawda ptaki musiałyby zemdleć ze strachu na jego widok, by coś upolował, ale nigdy nie wiadomo, jak wrażliwe są takie maluchy. Spotkanie z grubym kotem może skończyć się tragicznie.

A u nas wyklute Jajo też wreszcie się szykuje do startu. Rekrutacja na studia się zaczyna. Jajo w Ameryce doznało oświecenia i w końcu wie, na co złoży papiery. Na razie niech to będzie tajemnicą, by nie zapeszyć. Ale do startu z gniazda gotowe. Już w bloku startowym stoi.