Po optymistycznej diagnozie lekarskiej trzeba było wsiąść na rower i zacząć odbudowywać kondycję. Od czwartku codziennie robiliśmy po 20-30 kilometrów. Zero zakwasów, choć zadyszka nieraz się zdarzyła. Za to z każdej przejażdżki przywoziliśmy grzyby: kanie, maślaki i brzozaki. Mężuś wczoraj trafił jednego prawdziwka. Ale kanie są u nas na bogato. Babcia szczęśliwa, bo obiad z grzybów, to przecież prawie obiad za darmo. Sama nas codziennie wygania do lasu, by przywieźć jeszcze, jeszcze i jeszcze. A my jak te trutnie leżymy sobie od czasu do czasu na trawce.  :lol:

leżymy

Baliśmy się, bo starsi ludzie chyba niekoniecznie powinni żywić się grzybami, szczególnie smażonymi. Babcia jednak zadowolona wcina, aż się uszy jej trzęsą. Najpierw zupka z maślaków, a po niej na drugie smażone kanie wielkości dużego talerza. I Babcia wciąga całą (ja dałam radę zjeść ¾ takiego olbrzyma).

- Będzie cię bolał żołądek – ostrzegamy, kiedy widzimy, jak Babcia pałaszuje, a wieczorem na kolację nalewa sobie jeszcze zupy grzybowej.

- Nic mnie nie będzie bolało, nie wywołujcie wilka z lasu – stwierdza i łomocze dalej w najlepsze.

kanie

Na drugi dzień obserwujemy dokładnie, czy wszystko dobrze. Babcia oczywiście śmiga jak fryga.

- Coś ty, nawet jak ją będzie bolał brzuch, to się nie przyzna – mówi Mężuś.

Babcia wreszcie wzięta w ogień pytań przyznaje się, ale zaraz dopowiada, że ziółek się napije i będzie git. I tak robi. A potem grzybki wcina dalej.

W niedzielę wieczorem znów wyjeżdżamy rowerami, a Babcia przed drogą nam mówi, żebyśmy znów kani przywieźli, bo to lepsze niż schabowe. A my jedziemy tymi rowerkami przez kociewskie lasy i faktycznie pakujemy co kawałek do kosza. Szesnaście kani! Tym razem jednak zrobię coś innego. W planie są flaczki z kani. Wyczytałam w necie, że pyszne, więc dziś przeprowadzę eksperyment kulinarny w kuchni. A może ktoś z Was już próbował takie flaczki pichcić?

 

 

PS  A jeszcze wczoraj trafiliśmy do miejscowości Zduny, gdzie zauroczyło nas to, w jaki sposób mieszkańcy wykorzystali opony i palety. Byliśmy pełni podziwu, bo tak niewiele trzeba, by świat wokół nas był trochę piękniejszy.

ZdunyPS Aha! I wszystkim Krzyśkom dziś najlepszego! Niech się dzieje tylko dobrze! Uśmiechu, pogody ducha i zdrówka! :-D