Lubicie spotkania z pisarzami? Bo ja uwielbiam. Uwielbiam je z każdej strony i w każdej roli. A w sierpniu od kilku lat odbywa się Literacki Sopot. To obowiązkowy punkt mojego letniego planu. W tym roku impreza odbyła się pod hasłem literatury izraelskiej, ale oczywiście można było posłuchać również polskich autorów. Jak zawsze było rewelacyjnie! Podczas pewnego spotkania padło jedno zdanie, które otworzyło mi jakieś drzwiczki w rozczochranej. Błysnęło niespodziewanie. Mam pomysł na powieść, jednak ciągle nie wiem, jaka będzie główna bohaterka, jaka konstrukcja powieści, bo książkę mam zamiar pisać dopiero w przyszłym roku, a teraz spokojnie „zachodzę sobie w ciążę”. I kiedy padło to jedno magiczne zdanie, otworzyło mi jakąś klapkę i wylazł z niej zarys postaci. Fundament. I być może doszło do zapłodnienia. Jest więc moc, choć dupsko boli, bo kilka godzin dziennie siedzieliśmy na twardych krzesełkach. Ale czego człowiek nie zrobi, żeby mu w rozczochranej błysnęło.

W tym roku w Sopocie byliśmy tylko w piątek i w niedzielę. W sobotę mój mąż zaplanował coś dla ciała (oby za mało go nigdy nie było) i zawiózł mnie na Festiwal Smaku do Gruczna. Niby malutka miejscowość na krańcu Kociewia, a ludu tam było, jakby za darmo wszystko dawano. I przyznam, że Więcej >