Dzisiejszy post będzie krótki. Jestem bardzo zajęta. Od wczoraj zajmuję się kurzym tańcem radości. Przebieram pazurami zamiast po klawiaturze, to po podłodze. Robię też podskoki i przytupy. A dlaczego? Wczoraj miałam taki dzień, który długo zostanie w pamięci. Przyszła trzecia część trylogii – „Już nie uciekam”! I cieszę się jak dziecko. Mam już swoje trojaczki! Ponadto od wczoraj w Radiu Gdańsk słuchać można „NIEDOMÓWIEŃ”! Słuchałam więc. Podoba mi się BARDZO!

(Babcia już wczoraj przeczytała trzydzieści stron „Już nie uciekam”. Stwierdziła: „No! I to jest książka, a nie jakieś głupoty!”)

A jeszcze świętowanie wyszło nam doskonale, bo miesiąc temu kupiliśmy na siódmego marca bilety do teatru. Była promocja. Na hasło „Kobiety w Wybrzeżu” można było kupić drugi bilet za pięć złotych (pierwszy za trzydzieści), więc sami rozumiecie – radość była. Nawet podczas kupowania biletu pycho się cieszyło, bo czułam się jak tajniak. Znałam hasło! Tylko pan w kasie nie powiedział, jaki jest odzew…

Z przyjemnością obejrzeliśmy „Wiśniowy sad”. Co prawda nie było uniesień i wielkich emocji, ale sztuka zrobiona dobrze, nie ma się do czego przyczepić.

Dodatkiem do wieczoru było Groupon, który mój mąż kupił też miesiąc temu i zarezerwował nam stolik w restauracji Buddha przy Długiej w Gdańsku. I napiszę Wam, że zjadłam tam Więcej >