Ostatnio mignęło mi w telewizorze jakieś wspomnienie o trzepakach. Pamiętacie je jeszcze? Od razu mi się sentymentalna nutka włączyła. Wykorzystałam trzepak w jednej ze scen w „Szeptach dzieciństwa”, przyznam, że, pisząc ją, czerpałam z własnego doświadczenia.

Trzepak to było ważne miejsce na podwórku. U nas na osiedlu (bo wychowałam się na blokowisku) znajdował się tuż koło śmietnika. To nie przeszkadzało, by czuć się na nim panią/panem świata. Punkt spotkań dzieciaków z naszego osiedla znajdował się właśnie tutaj. I jakby hierarchia rodziła się w sposób naturalny – jedni wyżej, drudzy niżej. Kiedy stanęło się na poprzecznej rurze, świat wyglądał na malutki, można go było na przykład opluć lub wyśmiać, przecież u góry człowiek był nietykalny.

Kiedy było źle czy smutno, też biegło się na trzepak. Czasami zwisało się głową w dół, bo wszystko było na opak.

Bawiliśmy się też w coś w rodzaju ciuciubabki. Jedna osoba z zamkniętymi oczyma podchodziła do trzepaka i próbowała sięgnąć tych wiszących na rurkach. Trzeba było wtedy mocno się podciągnąć, by nie zostać złapanym. Było dużo śmiechu. A trzepaki nie miały żadnych atestów. Rodzice nie zwracali uwagi na to, że bawimy się przy śmietniku, że ktoś może spaść i rozbić głowę. Nawet nie pamiętam, czy ktoś z moje paczki kiedykolwiek zleciał. Chyba nie.

Odrapane metalowe rurki, a tak wiele dla nas znaczyły w dzieciństwie. Czasami ktoś trzepał na nich dywan lub chodnik, ale dla nas – dzieciaków to było centrum świata. Sąsiadujący z nim śmietnik w niczym nie przeszkadzał.

Czasami niedaleko trzepaka zakopywało się „widoczki”. Robiliście je? Wystarczył kawałek szkła i kilka kwiatków lub kolorowych papierków. Widoczek był elementem tajemnicy. Nie każdemu zdradzało się jego miejsce ukrycia. To był taki kolorowy świat zakopany kilkanaście centymetrów pod ziemią. Można było do niego dopuścić tylko przyjaciół.

Tak się zastanawiam, ale chyba ten trzepak dalej jest na moim starym osiedlu. Pamiętam, że moja córka też robiła na nim fikołki. Ciekawe, czy ktoś jeszcze się na nim bawi. A u Was są jeszcze trzepaki?