Znacie Nutusia, prawda? Stwierdzam, że mój kot jest zwierzakiem doskonałym. Nie dość, że robi u mnie za pierwszego redaktora i usuwa niepotrzebne wątki (obgryzając moje notatki), to jeszcze nie bierze za to kasy, a na pocieszenie zawsze przytuli.

Dzisiaj musi być o zwierzu idealnym.

Kupiłam właśnie gaz pieprzowy – taki do użycia w razie ataku psa. Ja wiem, że za chwilę zjedzą mnie miłośnicy czworonogów.

Uwierzcie, ja całe życie wychowywałam się z psami. Uważałam, że nie ma lepszego przyjaciela niż moja Kropka, potem Sabka, a potem jeszcze Dianka (niestety psy żyją krócej niż człowiek) i wiem, jakie to mądre zwierzęta. Szkoda tylko, że ludzie są (czasami) durni. Jestem oczywiście przeciwniczką trzymania psa na łańcuchu i nakopałabym do dupy każdemu, kto tak więzi swojego zwierzaka. Ale przeginanie w drugą stronę wywołuje mój sprzeciw. Jak wiecie, jeździmy ze Sławkiem rowerami. Już kilka razy zdarzyło się nam, że wybiegły na nas psy, bo oczywiście brama posesji otwarta na oścież i pupilek biega, gdzie chce. A taki rowerzysta to niezła atrakcja. Raz uratowały nas rowery, którymi się zasłanialiśmy, bo o mało nie zostaliśmy pogryzieni przez dwa wściekłe kundle. Właściciel oczywiście nic się nie przejął, może nawet się cieszył, że psy właśnie polują na niezłe mięsko i „obszczekują”, kto bierze pulchną kobitkę, a kto chuderlawego faceta. Wtedy postanowiliśmy kupić gaz pieprzowy. Wyczytałam, że te na psy mają trochę inny skład niż te „ludzkie” i przede wszystkim odstraszają, nie zrobią krzywdy zwierzęciu. Niestety w razie potrzeby nie zawaham się go użyć. (Jest prawdopodobne, że przy okazji siebie potraktuję tym gazem, ale trudno, najwyżej wtedy ułatwię zadanie wściekłemu „drapieżnikowi”).

I dlatego stwierdzam dzisiaj, że mój zwierz domowy jest chodzącym ideałem. Jest cichy, nie szczeka (czasami chrapie, a miauczy wtedy gdy coś próbuje mi powiedzieć), załatwia się do kuwety, nie robi nikomu na trawnik, nie przekracza granicy naszego ogrodu (wiem, Nutuś to koci wyjątek, ale nie przeskakuje płotów), przytula się, nie drapie mebli, nie obgryza kapci. Ma oczywiście kilka wad, ale kto ich nie ma. Zajmuje też dość sporą powierzchnię naszego łóżka, ale w razie potrzeby działa jak termofor. Same plusy (nawet jak są minusy). I co najważniejsze, nie biegnie za rowerzystami, nie gryzie po stopach, nie rzuca się do gardła. Po prostu kot idealny!

nutuś(tak się prezentuje koci ideał)