Stęskniłam się za Jajem. Oj! Tak bardzo mnie ta tęsknota dopadła, że kura nielotka wzniosła się w powietrze i poleciała. Co prawda w tym locie pomogło mi PKP, ale ważne, że wystartowałam (i mam nadzieję, szczęśliwie doleciałam). Post zatwierdza się automatycznie, więc kiedy to czytacie, ja prawdopodobnie buszuję po Wrocku, podążam śladami krasnali. To będzie czas dla mamy i córki (i oczywiście tych krasnali, które wytropimy).

Niestety nie zdążyłam napisać dla Was postu i pewnie następny pojawi się dopiero w piątek, ale myślę, że odrobina tęsknoty też się przyda. W tym tygodniu i tak pewnie sprzątacie, zamiatacie, szorujecie i gotujecie (wiem, przesadziłam). Ale żeby nie zostawiać Was bez niczego, wrzucam bardzo krótki filmik (minuta) z mojego spotkania w Łodzi. Akurat mówię w nim o ruchankach z fjutem, na które przepis znalazł się w mojej ostatniej powieści. (KLIK)

Serdecznie wszystkich pozdrawiam z Wrocławia.