Nie wiem, jak minął Wasz weekend, ale mój był intensywny. Światowy Dzień Książki uczciliśmy ze Sławkiem należycie. W Gdańsku zorganizowano zabawę „Książka GO!”. Nie mogliśmy sobie odmówić udziału. Zabawa polegała na szukaniu książek pochowanych w różnych miejscach Gdańska. Trzeba było więc dobrze znać miasto, by rozwiązać zagadkę. Bez Sławka więc nie dałabym rady. Z podpowiedzi wybraliśmy dwie książki, których szukaliśmy w różnych dzielnicach Gdańska. Z jednej wreszcie zrezygnowaliśmy, bo za nic w świecie się nie udawało, a mijaliśmy pary innych poszukiwaczy, którzy mogli nas ubiec. Bo co to za miejsce, gdzie można przez betonową dziurkę spojrzeć na twierdzę? Hm… Sławek więc wpadł na pomysł, że jedziemy na Stogi. W podpowiedzi było napisane, że z plaży widać żurawie, a książka znajduje się w niebieskiej skrzynce. Znaleźliśmy wszystkie elementy. Tuż przy plaży namierzyliśmy niebieskie szafki. Sprawdziliśmy wszystkie i nic. Już myśleliśmy, że ktoś nas wyprzedził.

Ale nie poddawaliśmy się. Obeszliśmy wokół te szafki. Nawet zajrzałam do wszystkich koszy na śmieci. Było kilka osób na plaży, które dziwnie się przyglądały, gdy prawie nurkowałam w plastikowych pojemnikach. Hi, hi :lol: . Ale czego nie robi się dla zdobycia książki, nie?

I wreszcie zdesperowana zaczęłam odsuwać te niebieskie szafki. Wtedy nagle książka się pokazała! Znaleźliśmy! Ale była radość!

książkago

W przyszłym roku też startujemy. W tym przeszliśmy w poszukiwaniu książek aż 11 km.

Aha, można było też znaleźć „Niedomówienia”. Oczywiście ten, kto czytał,  w ciemno mógł iść do Gaju Gutenberga. Obserwowałam na FB. Powieść została znaleziona dość szybko, co ucieszyło.

A w niedzielę łaziliśmy po ogrodzie Kasi Bellingham (prowadzi ogrodnicze porady w Radiu Gdańsk). Ewelina Sobańska z Ptasiego Radia Gdańsk opowiadała o ptakach. A Sławek, wiadomo, jest miłośnikiem tych opierzonych stworów. Nic dziwnego, że Kurę wziął za żonę. Hi, hi :lol: .

A jak Wam minął weekend?