Wróciliśmy z trasy cali i zdrowi. Najbardziej oczywiście stęsknił się za nami Nutuś. To jest piękne, kiedy wchodzimy do domu. Babcia opowiada, co sobie przygotowała na obiad (bo to bardzo ważna sprawa), a Nutuś ze schodów prowadzących do naszej sypialni drze się, by przekrzyczeć seniorkę. Niezwykłe doświadczenie. Na szczęście potem tylko kot domaga się nadrabiania głaskania i pieszczot. Nie można się od niego odpędzić. Z reguły po naszym powrocie dokonuje okupacji kolan. Taka kara za pozostawienie kocura samego z babcią.

Zauważyliśmy też ciekawą rzecz. Kiedy nas nie ma, następuje wyraźny podział terytorium na część babciną i część kocią. Nie wiem, jak prowadzili negocjacje, ale widać, że się dogadali.

Wczoraj na dodatek sierściuch został przeze mnie niecnie wykorzystany. Zostałam poproszona przez wydawcę, bym przesłała mu zdjęcie – koniecznie z kotem. Miałam nawet pomysł, by biec do koleżanki i zapolować na jej rudzielca, bo był bardzo podobny do tego z okładki „Już nie uciekam”, ale podejrzewam, że Nutuś by mi tego nie wybaczył.

Miałam więc wczoraj sesję zdjęciową. Fotografem był Sławek – mój osobisty mąż. Wzdrygał się przed tym zajęciem i co chwilę powtarzał, że nie lubi robić zdjęć ludziom, ale wziął to na klatę i sprostał zadaniu. Nutuś wystąpił jako model. Nie wzbudziło to w nim zbyt wielkich emocji, z łaski zgodził się popozować. Muszę przyznać, że jestem bardzo zadowolona z tego, co zrobił Sławek. Wyszło chyba fanie. Wczoraj wrzuciłam fotki na FB, ale pewnie nie każdy ma tam konto, więc pochwalę się i tutaj. Ma chyba dobre oko ten mój chłop.

oliwia

oliwia1

 

PS  Na Międzynarodowych Targach Książki w Warszawie będę w sobotę 20.05.2017 r. w godz. 13-14 na stanowisku Dictum 106/D19. Serdecznie zapraszam.