Zaskakują Was czasami Wasze drugie połówki? Mnie wczoraj mój mąż doprowadził do łez. Na szczęście ze śmiechu.

Leżeliśmy już w łóżku i Sławek nagle rzucił, że musimy pomyśleć o wczasach. Zamarłam w tym momencie. Zapowietrzyłam się i dostałam wytrzeszczu oczu, bo odkąd mieszka z nami babcia, wyjeżdżamy najwyżej na trzy dni, a wczasy zabrzmiały jak wakacje z dawnych lat. Aż mi serducho podskoczyło z emocji.

– Wczasy? – pytam, bo nie dowierzam. Poprosiłabym, by mnie uszczypnął, żebym się przekonała, czy nie śnię, ale wiem, że naprawdę by to zrobił, więc nie zaryzykowałam. – Serio wczasy?

– No… – uśmiecha się i już wiem, że to nie te wczasy z dawnych lat, tylko wersja dopasowana do naszych możliwości.

– A gdzie? – W duchu oczywiście zaklinam, że to góry, może Bieszczady albo Tatry…

– Do Gniewu.

– Do Gniewu? – dziwię się. Ci, którzy nie są z Kociewia, a czytali „To się da!”, wiedzą, że tam Joanna wypychała auto z błota. To jakieś 34 km od nas, więc rozumiecie moje zdziwienie. Wczasy kojarzyły mi się z wyprawą w odległe strony. – Żartujesz?

– Nie – odpowiada spokojnie. – Z okazji rocznicy ślubu pojedziemy. Piątą musimy uczcić.

– Aha…? Dlaczego w Gniewie?

– Pojedziemy rowerami. Spędzimy tam trzy noce i codziennie zrobimy wycieczki po Kociewiu, jedna około 40 km, druga 70, a potem wrócimy.

– Żartujesz, tak? Ty myślisz, że ja 70 dam radę?

– Dasz. Wierzę w ciebie.

– Ta nasza rocznica, to będzie jakaś droga pokutna? – Chichram się tak, że aż łóżko się trzęsie. – Taka metafora naszego małżeństwa? – Nie mogę opanować głupawki.

– Ale za to noclegi będą w apartamentach Pałacu Marysieńki. Będziesz spać w siedzibie naszego króla Jana Sobieskiego, w łożu Marysieńki. Po królewsku – mówi ze śmiechem. A ja znów robię wielkie oczy.

– Naprawdę?!

– Tak. – I zadowolony ze swojego pomysłu dokonał rezerwacji noclegów. A ja od razu myślę, że jak wypluję płuca po tej drodze pokutnej, to przynajmniej w arystokratycznym łożu.

A Wy celebrujecie swoje rocznice? Bo ja przyznam, że o zeszłorocznej zapomniałam. Sławek mi przypomniał. Mam nietypowego męża, który pamięta o datach! Nawet pamięta datę naszej pierwszej randki!