Doskonale wiecie, jaka u nas sytuacja z Babcią.

Wczoraj dostała opiernicz od pielęgniarki, że histeryzuje i ma się brać w garść. Babcia wpadła na pomysł, że będzie chodzić dopiero, kiedy ręka się jej zrośnie (lekarka kazała jej zostać w łóżku tylko jeden dzień). Dostało się jej od kobietki, która spadła mi normalnie z nieba. Seniorka tego samego dnia o kuli doszła do łazienki i z powrotem (z moją asekuracją). Okazuje się, że można. A już pampersik na dupkę wciągnęła, by się nie wysilać.

Jajo doleciało szczęśliwie za ocean. W domu jakby następuje stabilizacja. Jeszcze tylko Nutuś nie bardzo rozumie sytuację i się denerwuje.

Pisałam kiedyś, że pokój Babci to dla Nutusia miejsce, w którym nie chce postawić swojej łapy. Kiedyś był tam mój gabinet, więc wówczas razem z kotem tam pracowaliśmy. Odkąd mieszka w nim Babcia, Nutuś nie przekracza progu. Jakby nagle wyrosła tam szklana ściana. Zresztą nasza seniorka dla kota jest jakby na marginesie jego stada. Służyła mu tylko do otwierania drzwi tarasowych. Wtedy dochodził do progu jej pokoju i miauczał. A że Babcia nie słyszy, to zawsze nam potem opowiada, że kot przychodzi do niej i rusza gębą.

Teraz, kiedy spędzam w pokoju Babci więcej czasu, Nutuś nie bardzo to ogarnia. Przecież pracujemy już w innym pokoju!

Z reguły kiedy jestem u Babci, Nutuś siedzi w przedpokoju, z metr od drzwi i miauczy. Zawodzi strasznie. Mam wrażenie, że woła: „Wyłaź! Wyłaź! Zabezpieczam tyły, ale zaraz zasnę, więc sprężaj ruchy!”.

Interesuje się też bardzo, kiedy myję Babcię. Zawsze bacznie obserwuje, co się dzieje. Dobrze, że jeszcze nie podpowiada, by z prawej albo z lewej umyć dokładniej.