Nareszcie! Jutro wyruszamy na urlop! Ściągnęłam posiłki, by zajęły się Babcią i jedziemy! Wolność! Wolność i jeszcze raz wolność!

Wyruszamy jutro na rowerach, tak jak wcześniej pisałam. Jedziemy do Gniewu (opanować Gniew). Stamtąd będziemy robić wycieczki po Kociewiu. Trzeba zaliczyć nowe trasy rowerowe, bo w okolicy już chyba byliśmy wszędzie. Nutuś jako gospodarz będzie pilnował towarzystwa. Niestety pewnie szybko straci władzę nad domem, bo moi rodzice przyjeżdżają ze swoją kotką. A to taka baba, że bez kija nie podchodź. Po przekroczeniu progu naszego domu, od razu dokonuje przejęcia parteru, razem z miskami i kuwetą. Nutuś emigruje wtedy do naszej sypialni pod łóżko. Tak dał się zdominować. No, ale znacie Nutusia – urodzony pacyfista.

Przyznam się, że te kilka dni bardzo mnie cieszy. Wreszcie będziemy mieć czas dla siebie przez dwadzieścia cztery na dobę. A ponadto w piątek mamy rocznicę ślubu, więc będziemy celebrować ten dzień. To nasza piąta! Ciągle jesteśmy młodym małżeństwem. Czasami nie wierzę, bo mam wrażenie, że jesteśmy od zawsze razem. Kocham tego mojego męża niezwykle i wierzę, że on też mnie tak kocha. Cudny jest. Nie będę go jednak wychwalać, bo wiecie, jak to bywa. Jeszcze chłopu się w głowie poprzewraca, a ponadto reklama niewskazana.

A tak sobie myślę, że Więcej >