Mój kot jest sterowany pilotem. Odkryłam to ostatnio.

Nutuś to cwaniak nad cwaniaki i zawsze dba o to, by jemu było najlepiej. Zwyczajny koci egoista, który zaszczyca nas łaską swojej obecności. Przy tym zawsze stawia na swoim. Opanował oczywiście naszą sypialnię i wydawało się, że nie sposób się go pozbyć. Jednak co jakiś czas zaczął nas opuszczać.

Kiedy nie było nas w domu, bo zawieźliśmy Jajo do Wrocka, Nutuś zorganizował sobie spanie. Powrzucał szmatki, które miałam odłożone po wycięciu leniusiołków, do miski i sobie uwił mięciutkie gniazdko. Tak mu się spodobało, że musiałam mu dołożyć trochę ścinków, by miał miękko w dupkę. I co się okazało? Kiedy my leżymy w łóżku i nadajemy się do miziania kota, jest z nami, ale jak tylko gasimy światło i wyłączamy telewizor, Nutuś jednym susem wyskakuje z łóżka i układa się w swojej misce. Cwaniak. Wie, że śpiący człowiek na niewiele się przydaje. Wygląda to tak, jakbyśmy pilotem sterowali kota.

Ostatnio też okazało się, że Nutuś ma na coś uczulenie. Musieliśmy mu odstawić mleko, bo może to białko. Oczywiście nieszczęście wielkie. Przez pierwsze dni leżał przy misce i płakał. Próbował nas wziąć na litość. Babcia już nawet się prawie złamała i zaczęła na mnie krzyczeć, że torturuję Więcej >