Chyba pierwszy raz zaspałam do blogowania (o ile tak można to napisać). Wczoraj wróciłam ze spotkania w Malborku. Nie mogę powiedzieć, żebym się szczególnie zmęczyła, bo to i blisko, i bardzo przyjemne. Jednak kiedy tylko znalazłam się w łóżku i rozczochrana spoczęła na poduszce, to odleciałam w siną dal. A żeby było zabawnie, obudziłam się dobrze po ósmej. Pewnie spałam dwanaście godzin, dawno mi się to nie zdarzyło. Tak więc wybaczcie moje zaspanie.

Jak już część z Was wie, Blog.pl się likwiduje i z ostatnim dniem stycznia znikną blogi z tej platformy. Nastąpiło więc pospolite ruszenie, bo jednak tekstów żal. Niektóre wstyd pokazywać światu, ale są pamiątką po dawnych czasach i myślę, że warto je zachować. Szczególnie cenne są dla mnie komentarze, bo to one przecież zbudowały atmosferę tego miejsca.

Co ze mną będzie dalej? Oczywiście blog będzie, bo lubię to, co robię. Przede wszystkim daje mi to możliwość kontaktu z Wami. Wykupiłam już własną domenę z hostingiem, więc za chwilę pewnie dojdzie do abordażu. Jakiś miły pan ma mi wszystko eksportować w nowe miejsce. Wybrałam już szablon, trochę w nim dłubię. Strasznie to pracochłonne, ale mam nadzieję, że dam radę się z tym uporać. Zmieni się oczywiście adres bloga. Warto o tym pamiętać. Szukajcie mnie z czasem pod: annasakowicz.pl (dam znać, kiedy się przeniosę).

Doszłam do wniosku, że w mojej sytuacji powinnam jednak już blogować pod własnym nazwiskiem. Łatwiej mnie znaleźć w sieci. Oczywiście kura będzie, bo być musi, ale nie w adresie.

Mam nadzieję, że te zmiany Was nie zrażą i wpadniecie znów od czasu do czasu na pogawędkę.