Bez kategorii

Majówka trwa

Czas na kontynuowanie wypoczynku. Tak mi się ostatnio spodobało byczenie się, że postanowiłam je przedłużyć o kilka dni. I nie o jeden czy dwa, o nie. Idę na całość. Dzisiaj świętuję rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja, a przez następne trzy dni odpoczywam po świętowaniu. Wrócę więc w środę, no chyba że mi się coś omsknie lekko, ale raczej przewiduję zakończenie byczenia się we wtorek wieczorem, a w środę melduję się na stanowisku pracy.

A w „międzyczasie”, kiedy mnie tutaj nie będzie, możecie popatrzeć na efekty mojego ostatniego leniuchowania. Była oczywiście wycieczka rowerowa, zaledwie 20 km, bo pogoda się lekko zepsuła, ale dobre i to. Piękno naszej ojczystej ziemi utrwalone.

Uwielbiam polskie wierzby. Nic chyba aż tak bardzo nie kojarzy się z polskim krajobrazem, jak te drzewa.

A to Mężuś pod jakąś jabłonią chyba.

A tak byczę się po przejażdżce nad jezioro.

A tak na tarasie po powrocie do domu.

Oprowadzę Was też po moim ogródku i tarasie, bo kwiatów nasadziłam sporo i zaczyna to wyglądać pięknie. Oglądajcie, podziwiajcie i nie tęsknijcie za bardzo. Niedługo wrócę z nową energią.

To moje tulipany. Pierwsze, własnoręcznie posadzone.

A taki mam taras. A na tarasie mój zmiennik w leniuchowaniu.

Do zabaczyska!

Pierniki i popierniczona baba

W niedzielę byliśmy w Toruniu. Stałym punktem pobytu w tym mieście jest sklep z piernikami na Starówce. Wchodzimy. Trzy kolejki przed nami. Oceniamy swoje szanse. Ustawiamy się w najmniejszej. I to powinno dać nam do myślenia, bo przed nami tylko dwie osoby, a w pozostałych mniej więcej po dziesięć. No, ale niestety za wolno myśleliśmy. Stanęliśmy za dwiema paniami. Pierwsza zakupiła całą reklamówę pierników. Jakoś to jej poszło, choć trwało długo. A potem się zaczęło. Do lady doszła kobitka. Z metra cięta w szerz i wzdłuż. Nie miałam nic przeciwko jej kształtom, ale jak się kobitka oparła łokciami o ladę, zasłaniając widok, a w naszą stronę wypięła swoje cztery litery, to nie dało się tych kształtów nie zauważyć. W każdym bądź razie ominąć ją było ciężko.

Rozłożyła się i zamawiała pierniki w pozycji półleżącej:

Te mini poproszę.

Ekspedientka podaje. Klientka w łapę chwyta i nagle:

To takie małe będą?! – krzyczy zdziwiona. Ja na Mężusia, Mężuś na mnie, potem to samo na Jajo i mało co nie parskamy śmiechem. Jakoś się opanowujemy i czekamy dalej.

A czym się różnią te serca z najniższej półki od tych wyżej? – pyta i paluchem pokazuje, jeszcze mocniej wyginając przed nami swoje cztery litery. Normalnie aż ma się ochotę Więcej >

wieca1

Sinusoida

Zawsze wszystko układa się jak sinusoida. Po każdej dobrej chwili, musi być zła.

Wiecie, co jest najgorsze w tym cholernym życiu? Że odchodzą z niego w pierwszej kolejności dobrzy ludzie.

Dzisiaj wpisu nie będzie. Każde słowo zabrzmi jak banał. Potrzebuję czasu, by jeszcze pomyśleć, spróbować zrozumieć. Wrócę jutro.

PS  Przepraszam, że nie odpowiadałam na wszystkie komentarze pod ostatnim postem, ale po otrzymaniu złej wiadomości po prostu nie miałam na to siły.