refleksje egzystencjalne

pociąg 016

Podróże kształcą

Ten tydzień spędziłam w pociągach. Różne kombinacje przerobiłam – osobowe, pośpieszne, z rezerwacją, przesiadki…, strajki… To, że w osobowym zamarznięte były szyby, to już chyba nie dziwi. Niedawno przecież świat obiegło zdjęcie polskiego kibelka całego w lodzie.  Moim podróżom towarzyszyły dość traumatyczne przeżycia. Nie znam żadnego horroru, którego akcja toczyłaby się w pociągu (w ogóle znam mało horrorów). A można by było. Poczułam ten nastrój. Noc, cały wagon pusty, nigdzie żywego ducha i jeszcze strach przed tym, że może drzwi zamarzły i nie uda mi się wysiąść. Chyba trzy razy zdarzyło mi się w tym tygodniu jechać samotnie. Modliłam się już prawie o to, żeby ktoś w końcu przysiadł koło mnie. Wiadomo, ciekawi ludzie, ciekawe wpisy na blog. A tu pusto. Miałam ze sobą aparat, więc z nudów postanowiłam skolekcjonować fotografie kolejowej designerskiej tapicerki. Prezentuję ją na zdjęciach. Bóg mnie wysłuchał (od tej pory głęboko zastanowię się nad tym, o co go poproszę). Wsiadła para młodych ludzi. Ona – Polka, on – chyba Anglik. Ona od razu buch mu na kolanka. On rączką w te i we wte. Ja w okno, że niby nie widzę. Potem w książkę i czytam zawzięcie. A oni: dwa słowa i cmokanie, jedno słowo i Więcej >