Wyzwolona kura domowa

Wczoraj upiekłam karpatkę (na zdjęciu jeszcze bez kremu). Wyrosła nie za pięknie, ale i tak cieszy oko i podniebienie. Mam nadzieję, że na weekend moim łasuchom wystarczy. W razie co mam jeszcze zamrożone ciasto na rurki, więc będę mogła uzupełnić brak słodkości. Tak jak obiecałam, przeczytałam „Zachcianki” – zbiór dziesięciu „zmysłowych” opowiadań wybitnych polskich pisarzy takich jak Chutnik, Gretkowska, Twardoch, Dukaj itd. Pamiętacie, pisałam, że sprawdzę, co znaczy „wyzwolona seksualnie kura domowa”. Nawet zastanawiałam się przed przeczytaniem, czy czasem nie byłam wyzwolona  przed zostaniem kurą domową. Że mnie podkusiło snuć takie durne refleksje! Przeczytałam i cieszę się, że kupiłam e-booka, więc w mojej biblioteczce nie będą straszyć żadne „Zachcianki”, bo mam chyba jakąś traumę po ich przeczytaniu. Mam nadzieję, że zdążę z tym wpisem zanim ktokolwiek z was wyda swoje ciężko zarobione pieniądze na ten zbiór opowiadań. Do dziś nie mogę ochłonąć. Fałdy mózgowe tak mi się poplątały, że przez tydzień ich nie rozsupłam. Pierwsze opowiadanie Chutnik podobało mi się bardzo. I to by było na tyle. Piękny język, pięknie opisana scena. Naprawdę byłam zaskoczona bardzo pozytywnie. I może dla tego jednego opowiadania warto było wydać kasę. Rozochociłam się do czytania dalej. Drugie opowiadanie śmieszne, aż policzki mnie bolały, ale Więcej >