Nie kuś losu!

Dzisiaj piszę w afekcie. W afekcie jestem od kilku dni. Odkąd wysłuchałam wywiadu ze zgwałconą kobietą – tłumaczką, która znalazła się na jednej imprezie z dwoma ratownikami medycznymi. Gwałciciele dostali wyrok w zawieszeniu. Przez chwilę analizowałam, czy jestem w Polsce czy już w Indiach.

Potem wysłuchałam kapitalnej audycji w radiu na ten temat. I lekki nerw mnie dopadł. Podobno według statystyk aż 33 % wyroków w sprawie gwałtu jest w zawieszeniu. Oniemiałam.

Ratownik medyczny kojarzy mi się z kimś, kto ma w sobie jednak odrobinę empatii, wie, jak cenne jest ludzkie życie i wie, jak je ratować. A kiedy słyszę, że gwałtu dokonali właśnie przedstawiciele tego zawodu, w dodatku kobieta podczas gwałtu miała atak epilepsji, a ci robili swoje, to sorki, ale nóż mi się w kieszeni otwiera i byłabym za publiczną kastracją. I wcale nie chemiczną.

Zdenerwowałam się tym wyrokiem, ale jak sobie od razu w łepetynie odświeżyłam wypowiedzi naszych polityków, to w sumie trudno się dziwić. To obrazuje sposób myślenia części społeczeństwa. I kiedy pan, który ma kilka procent poparcia w naszym pięknym kraju, jest posłem i w dodatku marzyła mu się prezydentura, mówi, że kobiety lubią, jak się pokonuje ich opór albo, że wolałby, żeby jego córkę po pupie głaskał Więcej >