Kochani! Jesteście wielcy! Dziękuję za wszystkie opinie na temat okładek. W piątek ogłoszę, kto z Was zostanie nagrodzony moją książką lub audiobookiem. Niestety wybór nie jest łatwy i muszę skorzystać z pomocy. Coś ostatnio chyba mam problemy z podejmowaniem decyzji. Hm…

Dzisiaj jednak chciałam Wam opowiedzieć o moich wrocławskich przygodach. Największym przeżyciem była chyba podróż do Wrocka. Najpierw miałam spotkanie z panem, który twierdził, że jest złodziejem, ale oczywiście dumnym ze swojego fachu. I nawet mnie zapewnił, że mnie już by nie mógł okraść, bo mnie poznał. Okazało się, że byłam jedyną osobą na peronie, która udzieliła mu informacji na temat pociągu. Jedyną, bo kiedy weszłam na peron, faktycznie byliśmy sami. Pan złodziej wyzywał ludzi z przeciwnego peronu, bo nie chcieli mu powiedzieć i odwrócili się do niego tyłkami. A podobno wcześniej pytał faceta, który przed moim przyjściem wsiadł w jakiś pociąg, a pana złodzieja zignorował. Wykazałam się więc grzecznością, choć jak zobaczyłam człowieka, to przełknęłam ślinę i obejrzałam się za siebie, czy jest w pobliżu ktoś, kto będzie mnie ratować. Nie było. Ale gdy zaczęliśmy rozmawiać, zrobiło mi się go żal. Pogubiony był na pewno, z trudnym dzieciństwem, z rodzicami, których trudno określić tym słowem. A z drugiej strony złość Więcej >