I weszliśmy w kolejny rok. Znów licznik przeskoczył. Mam nadzieję, że wszyscy cali i zdrowi po hucznych zabawach.

U nas wszystko w należytym porządku. Przywitaliśmy Nowy Rok w Gdyni. Była cudowna pogoda, idealna na spacer nad morzem. Mieliśmy swoje kanapki i termos z herbatą cytrynowo–imbirowo–malinową. Weszliśmy więc w Nowy Rok doskonale. Wcześniej zgodnie z tradycją zaliczyliśmy kino. Obejrzeliśmy „Ukryte piękno”, ale nie polecam. Niezwykle ckliwe kino, w którym wszystko podane jest jak na tacy. Kiepskie dialogi, przewidywalność i moralizowanie. A moralizowania takiego wprost z ekranu, między oczy widza nie lubię. Oczywiście jak się nie ma nic innego do roboty, można obejrzeć, ale z kapci nie wyrwie.

Babcia za to obejrzała i wysłuchała orędzia prezydenta (nie napiszę „naszego”, bo byłoby to mocno na wyrost, nawet Babcia przestała się przyznawać). I wkurzyła się bardzo. To już po raz któryś to wkurzenie.

– A ty, jak tam piszesz na tej swojej maszynie, to ludzie to czytają? – pyta mnie.

– Tak, czytają – odpowiadam z nadzieją, że jednak ktoś to czyta.

– Czyli Andrzejek też może to przeczytać? I Beatka też, tak?

– Teoretycznie tak – odpowiadam. – Ale podejrzewam, że TYLKO teoretycznie.

– To ty im tam napisz, co ja myślę o tych darmowych lekach dla emerytów – zaczyna Więcej >