Obecnie jeżdżę na różne spotkania z dziećmi. Towarzyszą mi pluszowi bohaterowie z bajki. Uwielbiam momenty, kiedy dzieci się śmieją. Widzę, jak przeżywają, kiedy mam otworzyć pudełko, z którego za chwilę wyciągnę leniusiołki.

– A one są żywe? – dopytują.

– A czy one gryzą?

– A czy będą prawdziwe?

– A czy mają zęby?

– A czy można będzie je wziąć na ręce?

Czasami smutno mi się robi, bo one czekają naprawdę na takie realne, chrapiące, mruczące stworki.

Oczywiście tłumaczę, że każdy z nas ma wyobraźnię i może ją uruchomić, stworzyć magiczny świat, w którym znajdzie się miejsce na leniusiołki i pracusiołki. Dzieciaki to kupują. Wchodzą we wszystko z takim entuzjazmem, że serce rośnie. Przyznam, że żadna z moich książek nie dała mi tyle satysfakcji, co książeczka dla dzieci. Mali czytelnicy są niezwykli!

Zaskoczyło mnie, że kiedy pytam o pozycję żółwia, którą należy przyjąć podczas ataku psa (jest o tym wzmianka w bajce), to dzieci zawsze wiedzą, jak to wygląda, bo przecież kiedyś uczyły się o tym w przedszkolu. Pan policjant wytłumaczył, jak trzeba ułożyć ciało i one to doskonale wiedzą.

Dzieci są niezwykłe! Myślę, że nikt temu nie zaprzeczy.

 

 

PS  A w piątek będę mieć dla Was konkurs z książkami! Pamiętacie, pisałam jakiś czas temu o świetnej pozycji dla osób, które poruszają się w Więcej >