Złapałam oddech.

Ostatnio miałam całkiem niezłą niespodziankę. Przyjechało Jajo, to było wiadome, ale jeszcze w zeszłym tygodniu odwiedziły mnie dwie kuzynki. Niby nic nadzwyczajnego, bo normalne, że rodzina się odwiedza. Jednak ucieszyłam się bardzo, bo to dużo młodsze kuzynki. Jedna w wieku Jaja, dosłownie różnica kilku dni, druga cztery lata starsza od Jaja. Mogłabym więc być mamą każdej z moich kuzynek. I przez tę różnicę wieku miałyśmy ze sobą niewielki kontakt. Kiedyś nie było telefonów komórkowych, a ani moi rodzice, ani ciocia nie mieli stacjonarnych, więc nawet wieści, że zaraz urodzi się moja kolejna kuzynka, docierały do nas z dużym opóźnieniem. Kiedy się odwiedzaliśmy całymi rodzinami, to naturalne było to, że moje kuzynki więcej wspólnego miały z moim dzieckiem niż ze mną.

Nagle jednak niespodzianka. Dziewczyny zdecydowały, że jadą do nas w odwiedziny. Było super. Nie czuło się nawet różnicy wieku. Przegadałyśmy sporo godzin. Takie babskie wieczory miałyśmy. Ja, Jajo i moje dwie młodsze kuzyneczki. Fajny czas.

Są nawet ciekawe wnioski z tego spotkania. Każda z nas została dotknięta klątwą opadających brwi. Stwierdziłyśmy to jednoznacznie. Za winowajcę uznałyśmy naszego dziadka. To on przekazał nam to w genach. Wygląda to mniej więcej tak, że do zdjęć musimy unosić lekko brwi, bo inaczej wyglądamy poważnie Więcej >