Starość nie należy do najlepiej zaplanowanych etapów życia człowieka, to każdy z nas wie. Chciałoby się żyć długo, szczęśliwie i w zdrowiu. Jednak czy na pewno długo? Nie wiem.

Pamiętacie moją babcię, co daje złote rady i chętnie pożyczyłaby swoje ciepłe gatki mojemu Mężusiowi? O nią właśnie chodzi. Zachorowała i nie bardzo może dojść do siebie. Mieszka sama, bo oczywiście nie ma to jak u siebie. To jednak nie przeszkadza jej dzwonić do mnie, płakać, żeby ją zabrać, bo ona sama nie daje już rady. Wtedy my z Mężusiem wsiadamy w samochód, jedziemy 120 km, a na miejscu okazuje się, że jednak nie, że babcia postanowiła zostać u siebie. Ba! Jeszcze obiad nam ugotowała, choć nieraz zaklinaliśmy, prosiliśmy, by tego nie robiła. Ale gdzież tam babcię przekonać, toż rosołek albo kotleciki muszą być. I zawsze dodaje, że mi się policzki zapadły! Że kiedyś to miałam takie fajne pućki! Już jej tłumaczyłam, że to przegrana z grawitacją, ale babcia uważa, że dwa kotleciki na pewno je podniosą. Nie wspomnę o tym, że Mężuś mizernie wygląda i babcia zawsze mu ciacho podsuwa.

Ostatnio jednak babcia dostrzega, że sama nie da rady, że musi mieć kogoś, kto się nią zaopiekuje. A że moi rodzice nie Więcej >