Wypadłam ostatnio z obiegu aktualności przekazywanych przez media. Wiem, że dzieją się ważne rzeczy, wiem, że ciągle mamy zagranicznych gości, ale przyznam, że od kilku dni mam wyłączony telewizor. Zasuwam jak mały motorek. I dawno nie miałam takiej satysfakcji z pracy, jak mam teraz. Robię nowy research, odkrywam nowe ciekawe rzeczy i piszę. Tworzę właśnie nowych bohaterów i już ich lubię. Myślę, że też obdarzycie ich sympatią.

Ponadto wszystkie moje powieści są obecnie wysoko na liście najlepiej sprzedających się książek w kategorii literatura obyczajowa na stronie Empiku. Są w wakacyjnej, rewelacyjnej cenie, więc polecam. A cena naprawdę zadziwiająca!

Dzięki zbieraniu materiałów do książki odkryłam, jak nazywają się osoby wyprowadzające psy na spacer i ile dostają za godzinę. Petsitter – tak się określa takiego „wyprowadzacza”. W internecie można znaleźć cenniki za godzinny spacer. Pięćdziesiąt złotych! Nieźle, nie? No, ale to odpowiedzialne zadanie. Nie każdy się nadaje.

Mój Nutuś co prawda psem nie jest, ale z pewnością nie życzyłby sobie obcowania z niektórymi osobnikami. W ogóle chyba można wysunąć tezę, że człowiek posiadający zwierzę łatwo może odkryć swoją głupotę, która wcześniej zagnieździła się pomiędzy szarymi komórkami i nie dawała o sobie znać.

Mam czasami wrażenie, że mój kot potrafi ocenić moich gości i wie, kto jest godny Więcej >