Przy każdej nowej książce jest ekscytacja, ale też jest trema. Teraz czekam na „Już nie uciekam” i przyznam się, że nerwowo przebieram nogami, bo nie mogę się doczekać. Od wczoraj książka jest już w przedsprzedaży, więc to dosłownie na dniach, już za chwilkę.

Zajęłam się teraz szyciem leniusiołków. Mam w planie pokazać dzieciakom na warsztatach, jak powstają bajki, a przy okazji zademonstrować prawdziwego leniusiołka. Nakupiłam pluszowych materiałów, wypełnienia, oczy, nosy i działam. Oczywiście pokazałam Babci pierwszego stworka.

- A co on taki gruby? – zapytała. Wyjaśniam więc, co to za postać. Babcia, ku mojemu zaskoczeniu, znów mnie pochwaliła! Normalnie aż trudno uwierzyć, prawie łezkę wzruszenia otarłam z policzka.

− To może ja ci pomogę szyć, co?

Zamiast Babci pomagał mi Nutuś. Tak się zaangażował w to pomaganie, że papierowa forma straciła głowę. Ale w sumie, kto by nie stracił głowy dla Nutusia, nie?

Babcia oczywiście ma swoją koncepcję, gdzie pluszaka bardziej wypchać, jak dorobić uszy i inne elementy. Odkąd uszyłam jednego leniusiołka codziennie dopytuje, kiedy powstaną następne. Chyba myśli, że ja produkcję taśmową mam zamiar rozpocząć.

− Będzie jeszcze tylko jeden, różowy – mówię Babci, czym ją mocno rozczarowuję, bo jakże to w sumie TYLKO dwa. Tłumaczę więc, że jeszcze muszę jednego pracusiołka uszyć, a on Więcej >