Straszna rzecz się w moim domu stała. Nutuś obraził się prawie na śmierć. Ostentacyjnie leży na twardym krześle wciśniętym w róg pokoju i zerka na mnie spod byka. A ja oczywiście biję się w piersi i przepraszam go  jak mogę. Tłumaczę, że wizyta u weterynarza od czasu do czasu jest konieczna, bo trzeba się zaszczepić i odrobaczyć. Nic to jednak nie pomaga. Kot od dwóch dni ma focha.

Za to widzę, że w końcu znalazł w naszym domu najsłabsze ogniwo: Babcię. Ona nigdy nie odmówi kotu serka czy kiełbaski, a wręcz ze swojej kanapki zdejmie i zwierzakowi poda. Ba! Mają wręcz jakiś tajny układ, bo od czasu do czasu sam na sam zostają w kuchni i podejrzana cisza wtedy zalega w mieszkaniu. Nutuś wychował Babcię odpowiednio. Postawił na swoim i wyleguje się, gdzie chce, po staremu, a  w dodatku tak Babcię wytresował, że wystarczy, by głęboko spojrzy jej w oczy tymi swoimi błękitnymi ślepiami, Babcia mięknie i co lepsze kocurowi oddaje. Czasami musi ją lekko łapką trącić, żeby się nie ociągała, ale to drobiazg. Nie pomagają moje tłumaczenia, że kot za gruby, że dokarmiać nie można. Babcia kiwa głową, Nutuś to ignoruje, a i tak robią swoje.

Poszłam z nim wczoraj na Więcej >