Czasami, jak patrzę w wieczorne „Fakty”, to się tak zastanawiam, czy świat normalny jeszcze jest, a ja się tak zestarzałam, że nie nadążam, czy może jednak świat zwariował. Właśnie pokazano sześcioletnią dziewczynkę walczącą o swoją płeć. Coy urodziła się jako chłopiec, ale jest dziewczynką. Skąd ona to wie w wieku sześciu lat, nie mam pojęcia. Chociaż jej mama wyjaśnia, że kiedy tylko Coy zaczęła mówić, ona już wiedziała, że Coy to dziewczynka. Ciekawe więc, jakie słowo dziecko wypowiedziało jako pierwsze. No, chyba, że rodzice założyli, że jak powie „mama”, to znaczy, że dziewczynka, a jak „tata”, to chłopiec.” To by wiele wyjaśniało. Szczegół, że Coy urodziła się z dobrze ukształtowanymi męskimi narządami płciowymi, więc raczej nikt nie powinien mieć wątpliwości. Mimo wszystko rodzice wiedzieli, że to dziewczynka. Rodzice dziecko w sukieneczki ubierają, czeszą warkoczyki. A wredne przedszkole (czy szkoła) nie chce uznać, że Coy to dziewczynka i zabraniają jej/jemu korzystać z damskiej toalety. Tłumaczą, że kiedy Coy będzie dorastać, to jej narządy płciowe będą rosły razem z nią/nim i trudno innym dzieciom to będzie wytłumaczyć. No, raczej logiczne. Rośnie dziecko, rośnie narząd płciowy. Mnie to nawet przekonuje. I tak myślę, że może najbezpieczniej byłoby w szkole zorganizować oddzielną toaletę dla Więcej >