Wróciłam z jednej trasy, by za chwilę wyruszyć w następną. Mam nadzieję, że z niektórymi z Was spotkam się dzisiaj w łódzkim Empiku (w Manufakturze o 18.00). Tylko w razie czego, dajcie znać, że Wy to Wy.

Muszę przyznać, że spotkanie autorskie w Mokrem (pod Zamościem) długo zostanie mi w pamięci. Miałam najpierw warsztaty z uczniami. Dzieci okazały się cudowne! Chętnie pracowały, tylko leniusiołków było za mało. Miałam trzy do rozlosowania (na ok. 60 osób). I łatwo sobie wyobrazić, że wszyscy chcieli je wygrać. Serce mi się ścisnęło, gdy niektóre dzieciaki się rozpłakały! A dziewczynka, która wylosowała pluszaka, podeszła do mnie i powiedziała: „Jaka ja jestem szczęśliwa, że wygrałam leniusiołka”. Tuliła do siebie maskotkę, a jej oczy wyrażały radość, przejęcie i ekscytację. Zabrałam ten obraz do domu. Warto robić coś dla dzieciaków. Oj, warto.

Spotkanie z dorosłymi też było bardzo udane. Przyszły same panie, ale niezwykle ciepłe, uśmiechnięte i chętne do rozmowy. Na koniec jeszcze pani dyrektor biblioteki razem ze swoim mężem oprowadzili nas po Zamościu. Rzadko kiedy spotyka się taką gościnność. Na drogę powrotną do domu zostaliśmy „wyposażeni” tak, że spokojnie mogliśmy jechać przez tydzień. Kiedy zobaczyliśmy pudło z cebularzami (12 sztuk!), drożdżówkami (8 sztuk!) i sernikiem (całym, podobno specjalnie dla Więcej >